Skip to content

Otome 4ever

Blog o grach otome i visual novel.

Menu
  • Aktualizacje
  • Plany wydawnicze
    • Plany wydawnicze 2025
    • Plany wydawnicze 2026
  • Recenzje
    • Otome / Visual Novel
    • Gacha / Mobile
  • Inne
    • Poradniki
    • Top 5
    • Różne
    • Linki
  • FAQ
    • FAQ
    • Polityka prywatności
  • Kontakt
Menu

Okita Sōji (Hakuoki SSL ~Sweet School Life~)

Posted on 16/03/202617/03/2026 by Hina

Okita Sōji był zawsze jedną z moich ulubionych postaci w Hakuōki przez złożoność charakteru. Z pozoru był agresywnym, pewnym siebie, aroganckim i złośliwym typem, który miejscami aż przypominał Kazamę. Ze względu na bliską relację z dowódcą Kondō i swój niebywały talent do kenjutsu, zachowywał się jak ktoś, komu inni to mogą co najwyżej sandałki lizać. Zwłaszcza że w odróżnieniu od tej hałastry był prawdziwym samurajem – od urodzenia.  Ale była to maska bardzo młodego, wystraszonego i samotnego człowieka, który panicznie bał się porzucenia, miał masę kompleksów, był „niedokochany”, a i jeszcze na koniec los pokarał go gruźlicą. Nie będę więc ukrywała, że bardzo ciekawiło mnie, jak twórcy przedstawią tę postać w uniwersum Hakuōki SSL ~Sweet School Life~, które jest znacznie pogodniejsze, no i nie musimy martwić się o chłopaka z powodu choroby. Cóż, pod pewnymi względami była to kreacja znajoma – to wciąż ten sam, cyniczny Okita, ale pod innymi bardzo różna. Zostawiła mnie więc z mieszanymi uczuciami – o czym więcej w zakończeniu tekstu.

Tak jak Yukimura Chizuru (czyli nasza MC), tak samo Okita Sōji jest uczniem Akademii Hakuo, przyjaźni się z Heisuke i cieszy życiem nastolatka. (Taka ciekawostka: historyczny oryginał w chwili śmierci miał 24 lata, więc mówimy o naprawdę młodziutkim człowieku). Ogólnie dobrze radzi sobie z nauką, poza literaturą klasyczną, bo tego przedmiotu nauczał sensei Hijikata, za którym młodzieniec nie przepadał, więc nie zamierzał się do lekcji przykładać, ale nie oceniam, bo też miałam takie sytuacje. Zwłaszcza z polonistyką. W czym w tym miejscu serdecznie pozdrawiam moje nauczycielki, bo właśnie przez niechęć do nich sama ukończyłam studia filologiczne XD.

Sōji należał także do koła kendō – nie mylić z kenjutsu – w którym osiągał naprawdę dobre wyniki, ale wyrobił sobie przekonanie, że w sporcie jedynie wygrana się liczy, bo inaczej pojedynek nie ma znaczenia. Nie potrafił więc walczyć dla frajdy, był łasy na pochwały od dyrektora Kondō i ogólnie był takim typem, który pewnie każdego z nas trochę, by irytował. Co więcej, Sōji miał też dość złośliwą naturę, bo dla przykładu lubił robić innym uczniom kompromitujące zdjęcia albo stroić sobie z nich żarty, bo niełatwo było go przegadać. Zapewne, chodząc z nim do klasy, wolelibyśmy albo być jego sojusznikiem, albo schodzić mu z drogi. Wiecie, coś w ten deseń.

W czym Chizuru zna się z nim dość dobrze już od początku fabuły, bo razem codziennie chodzą do szkoły… A właściwie to biegną, bo przez panów (Sōjiego i Heisuke) dziewczyna ciągle się spóźniała i dostawała przez to ochrzan od Komitetu Dyscyplinarnego – czyli Saitō i Kaoru. Mimo to MC lubiła towarzystwo Sōjiego i dała mu się nawet namówić na olanie nauki przed egzaminami, gdy wszystkie miejsca w bibliotece były i tak zajęte. Kręcąc się wówczas razem na dachu szkoły, chłopak przekonał MC do pstryknięcia sobie pamiątkowej fotki z tych niby „wagarów” (a potem z dodatkowych opowieści dowiedzieliśmy się, że on to w sumie miał cały folder poświęcony tylko naszej MC… No troszkę creepne, Sōji, ale wyobrażam sobie, że w późnej fazie ich romansu w klasycznych Hakuōki, gdy młody samuraj już świata poza swoją lubą nie widział, to też mogłyby go najść takie pomysły, jakby tylko technologia mu na to pozwoliła XD). Z jednej strony był więc to pretekst, by upamiętnić sympatyczną chwilę, a z drugiej kolejny dodatek do jego kolekcji.

Potem w ich relacjach niewiele się zmienia aż do słynnej sceny na basenie, którą zresztą Sōji zainicjował. Gdy Chizuru, Sen i Kosuzu umówiły się na do aqua parku, to miał być tylko ich wspólny, babski i weekendowy wypad, ale chłopak przeczytał ukradkiem SMS-y MC, a potem informował o evencie całą szkołę na zasadzie „niedziele, basen, laski w bikini!!!”. A skoro tak, to zleciało się tam całe Hakuo. Włącznie z nauczycielami, zaniepokojonymi ożywieniem uczniów. Gdy dochodzi do walki na pistolety wodne, zagubiona Chizuru prosi, by Sōji był z nią w drużynie. Nie wie jeszcze potem, że będzie musiała za to zapłacić. A dokładniej to po wygranej walce, chłopak zamawia napój dla par i zmusza MC, by go z nim wypiła. W czym syci się cholernie jej zażenowaniem i sprawia wrażenie jak zadowolony z siebie kot. Co gryzło mi się jednak trochę z jego kreacją faceta z klasycznego Hakuōki. Tam samuraj był mocny w gębie, ale gdy jego uczucia stały się prawdziwe, to bardzo łatwo wpadał w zakłopotanie. No, ale inne czasy, inne wcielenie, jedziemy dalej.

Sōji opowiada również Chizuru o trudnej sytuacji dojo w Akademii Hakuo, bo inwestor Serizawa chciał zburzyć cały budynek. Tymczasem Kondō wierzył, że treningi kendo i edukacja idą w parze, jeśli chce się wychować silne, prawe i odważne pokolenia młodych Japończyków. Ten wątek nie będzie jednak tutaj zbytnio kontynuowany i o jego finale dowiemy się dopiero ze ścieżki Hijikaty i nieco z endingu Ibukiego. Ogólnie będzie się to sprowadzać do tego, że Sōji będzie łatwo wpadał w gniew, czy to na Serizawę, czy na Hijikatę, czy nawet MC, bo czuł, że jego ukochany Kondō nie ma dość wsparcia od kadry czy uczniów.

Mijają miesiące, nadchodzi jesień, a szkoła szykuje się na kolejny event. Podczas festiwalu, w którego trakcie klasy rywalizowały ze sobą na różne stoiska, Sōji nie bardzo przykłada się do wygranej swojej grupy. Chętnie za to zabiera MC, w stroju pokojówki, na wspólny spacer. Sądził bowiem, że próbując się ukrywać w trakcie swojej przerwy, Chizuru nie będzie miała czasu nacieszyć się samym wydarzeniem. Dlatego swoim towarzystwem i asystą zapewnił jej ku temu przestrzeń. Zresztą on się nawet za specjalnie nie krył z tym, że po prostu jest już nią zainteresowany romantycznie. Niestety cenę za to poniósł biedny Heisuke, który został zmuszony smażyć takoyaki sam, bo Sōji dosłownie porzucił go na placu boju kosztem flirtowania.

A że chłopaczka celnie trafiła strzała Kupidyna (pozdrowienia na Lyonette!), widzimy w trakcie zimny, bo pomimo tego, że był obrażony na Serizawę, to i tak dołączył do organizowanego w posiadłości świętowania, a potem odprowadził MC do domu i pokazał jej, jak pięknie udekorowano miasto światełkami. Zresztą Chizuru była pewna, że on ją wówczas pocałuje, ale Sōji poczekał ze skradzeniem jej całusa aż do Nowego Roku, gdzie po wizycie w świątyni znowu eskortował ją do domu.

Czy MC się to podobało? Niekoniecznie, bo Sōji wywołał u niej emocjonalny chaos. Nie wiedziała, co o jego śmiałym postępowaniu myśleć, a chłopak niczego nie ułatwiał. Na jej SMS-y, by wyjaśnił swoje intencje, odpowiadał wymijająco, wyraźnie bawił się jej zmieszaniem i komentował cynicznie, jak to on. Ostatecznie więc zdesperowana i zawstydzona Chizuru zaczęła chłopaka unikać. Dosłownie przed nim uciekała, a nawet próbowała poradzić się Harady, który poza wysłuchaniem historii niewiele wniósł od siebie. (Nie wydaje mi się też, że nauczyciel powinien wypytywać uczennicę o takie szczegóły, jak co robili podczas randki XD) W każdym razie Sōji i tak stawia na swoim, zaciąga MC do pustej klasy i domaga się, by dała mu czekoladki, jakie na 100% przygotowała dla niego z okazji walentynek. Otwarcie też przyznaję, że jest w niej zakochany, nie pozwala jej uciec, stosując taktyczny kabedon i co więcej oczekuje, że Chizuru wszystkim rozpowie, dla kogo przygotowała słodycze, bo chce się jak najszybciej pochwalić swoim związkiem przed innymi chłopakami. Ah, ten arogancki i pewny siebie szczyl…

Na szczęście MC miała na niego dobry wpływ i trochę go naporostowywała. Z czasem Sōji uczy się dzięki niej cieszyć kendo dla samej frajdy płynącej ze sportu i nie przeszkadza mu nawet drugie miejsce na turnieju, co zauważa i docenia nawet Kondō. Martwił się bowiem nieco o swojego podopiecznego. Co więcej, Sōji planuje w przyszłości odbudować Shiei Hall, ale nie jest już w swoich planach taki agresywny i nastawiony na konfrontację z Serizawą.

A ponieważ parka wie, że ich drogi mogą niedługo się rozejść, bo dzielił ich rok, to ponownie wymieniają pocałunki i ślubują sobie wierność przy szkolnym drzewie sakury. Tak by bez względu na to, gdzie zaprowadzi ich przyszłość, pozostać razem. The end.

Cóż, mam wrażenie, że to była jedna ze słabszych ścieżek, właśnie dlatego, że trochę brakowało mi oryginalnej dynamiki pary. Tego, jak rozpaczliwie Sōji wpatrzony był w Chizuru i jak jej obecność zrekompensowała mu wszystkie odtrącenia, odrzucenia i porzucenia, jakich doświadczył w życiu, w zasadzie od dzieciaka. Tymczasem tutaj, nie bardzo wiadomo, czemu on się nią zainteresował, ani jak to uczucie ewoluowało. Wręcz wprost przyznał, że gdy dołączyła do Akademii, to uważał ją za mało rozgarniętą. Co więcej, był też chyba aż nadto pewny siebie jak na mój gust. Jasne, Sōji od zawsze wiedział, że ma przyjemną dla oka aparycję i jest silny, ale jak wspominałam, nosił też sporo masek, a tutaj mamy po prostu wyszczekanego nastolatka. To już nawet Kazama pokazał w Hakuōki SSL ~Sweet School Life~ wrażliwszą i słabszą stronę.

Fani Okity powinni być zadowoleni, że wreszcie ich ulubieniec jest po prostu szczęśliwy, ale ja z tą kreacją postaci miałam trochę problemów… Chyba nie do końca ją tu czułam. Z zabawnych rzeczy? Dużo nawiązań do starego Hakuōki. Jak chociażby to, że chłopcy chodzą do tego samego dojo, że Kondō im mentoruje, że dyrektor zna się z Sōjim, odkąd ten był kilkulatkiem, i że nasz love boy dalej rywalizuje z Hijikatą o względy swojego idola. Jest okej, ale dałoby się dużo lepiej. Zwłaszcza scena z kabedonem nie miala sensu. Rozumiem jednak, że chodziło tylko o pretekst do CG.

Hakuoki, Hakuoki SSL ~Sweet School Life~, Hinedere (Cyniczny), Morikubo Shōtarō, Postać historyczna, Uczeń / Student

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Cześć, jestem Hina! Prowadzę bloga od 2019 r. Jeśli podoba Ci się, co piszę, zostaw komentarz i wpadnij ponownie. Dziękuję za odwiedziny!

Moje ID

Chcesz pograć wspólnie albo pogadać? Znajdziesz mnie na:

Steam

Discord

Love&DeepSpace: 83000453341

KAWKĘ DAJ BLOGGEROWI...

Postaw kawę

Chociaż pisanie o grach sprawia mi dużo przyjemności, to jednak czasami koliduje z codziennymi obowiązkami.

Jeśli podoba Ci się, co tworzę i chcesz okazać mi wsparcie, baaardzo dziękuję za postawienie kawy. Porządna dawka ciepłego naparu rozgrzeje mi serducho i pomoże mi utrzymać bloga jak najdłużej.

Ta strona nie jest sponsorowana przez żadną firmę ani nie jest finansowana z żadnego innego źródła poza moimi własnymi środkami.

Spoiler alert!

Na blogu znajdują się dwa typy recenzji: gier (pozbawione spoilerów) i ścieżek/postaci (ze streszczeniami i spoilerami).

© 2026 Otome 4ever | Powered by Superbs Personal Blog theme