Skip to content

Otome 4ever

Blog o grach otome i visual novel.

Menu
  • Aktualizacje
  • Plany wydawnicze
    • Plany wydawnicze 2025
    • Plany wydawnicze 2026
  • Recenzje
    • Otome / Visual Novel
    • Gacha / Mobile
  • Inne
    • Poradniki
    • Top 5
    • Różne
    • Linki
  • FAQ
    • FAQ
    • Polityka prywatności
  • Kontakt
Menu

Okita Sōji (The Amazing Shinsengumi: Heroes in Love)

Posted on 04/04/202203/07/2024 by Hina

Różnych „Okitów” już na przestrzeni lat widziałam. Czasami okrutnych, czasami niedojrzałych, czasami niebywale lojalnych i obdarzonych poczuciem humoru… Po raz pierwszy trafił mi się Okita, którego najlepiej opisuje przymiotnik „nudny”, choć dałoby się jeszcze dorzucić „psychicznie niestabilny” i „nieodpowiedzialny”. Jak zatem widzicie już po wstępie, bawiłam się przy tej ścieżce czarująco, ale wiedziałam, na co się szykuję, bo wokół tego tytułu krążyły legendy…

Dla niewtajemniczonych zacznę jednak od streszczenia: nasza bezbarwna MC o domyślnym imieniu Jane Smith (taaa…) ląduje u Shinsengumi, bo dzielnie pomagała im podczas gaszenia pożaru – w trakcie, którego straciła dobytek i dom – i polewała wtedy chłopców wodą. No to dowódca Kondō Isami umyślił sobie, że umieści ją w kwaterze jednego z kapitanów oddziałów, bo potrzebują rąk do pracy i przecież to takie oczywiste, że ktoś będzie sobie trzymał młódkę na boku… Z życzliwości pozwalają jej chociaż wybrać, kogo służącą chciałaby zostać, no i w tym wypadku pada na Okitę, bo… w sumie nie wiem. Nie pada żadna informacja, czym nasza dziewoja mogłaby się kierować. Ale tutaj wszystko dzieje się tak szybko i bezsensu, że nie ma co się nad tym zbytnio głowić. Poważnie, te kilka rozdzialików ledwo udaje, że ma jakąś oś fabularną.

W każdym razie tę ścieżkę zaczyna w sumie popularny w grach otome do obrzygania motyw choroby. Okazuje się, że nasza MC tak długo stała w przemoczonym ubraniu, że nabawiła się przeziębienia, a Okita zostaje przy niej, rzekomo, aby poczytać sobie książkę, a tak naprawdę to, by się nią niby opiekować. W czym nasza protagonistka, znając Shinsengumi może z dobry dzień albo pół już teraz czuje, że bez mężczyzny byłaby niebywale samotna i jest mu wdzięczna za tą uwagę. …Poważnie? Ale, ale! Czekajcie, bo potem będzie jeszcze lepiej. Mój ulubiony motyw tej historii nadchodzi.

Otóż w mieście znowu wybuchają pożary, a Shinsengumi udowadniają, że bardziej nadają się na strażaków niż żołnierzy, bo znowu przychodzi im biegać z wiadrami. MC miała zostać w bazie, ale chciała być jakoś pomocna i postanowiła wbrew rozkazom podążyć za samurajami. Po drodze trafia na Shinpachiego, który dostaje zrąbe od Okity za to, że śmiał się spóźnić, gdy dzieją się tak ważne rzeczy. Ale strofowanie kolegi nie zajmuje Kapitana Oddziału Pierwszego na długo, bo potem postanawia dać nauczkę MC. Zabiera więc dziewczynę do jakiegoś opuszczonego budynku na uboczu, związuje jej oczy i zaczyna się do niej dobierać… Dude, WTF? To było tak irracjonalne, że nie wiedziałam, czy mam się śmiać, czy być zażenowana poziomem tego scenariusza… No i padają te wszystkie bzdury typu „musisz nauczyć się dostrzegać niebezpieczeństwo”, „dam ci lekcję”, itd. Aż tu nagle klops. A właściwie pożar. Przypominam, że tam się w tle cały czas miasto jarało, a niewinni mieszkańcy Kioto zmieniali w grilla w tym samym czasie, gdy Okita zajmował się molestowaniem. I chyba same siły wyższe były tym zniesmaczone, bo nagle zawalił się dach. Czy kawałek stropu? Cholera wie, nie pamiętam już dokładnie. Tak czy inaczej, Okita odepchnął MC, aby ją ochronić, więc nic się jej nie stało, a sam na skutek tego został ranny w rękę. Tą samą, której potrzebował do używania miecza. A jaki z tego morał, drodzy czytelnicy? Ano taki, że nie gmeraj w portach, gdy ci dach nad łbem płonie.

Ale nasza MC czuje się po tym winna i pozwala się odtąd Okicie molestować bez zbędnego udawania, że jej to nie odpowiada. W sumie to dobierają się do siebie zaraz potem w bazie. Dziewczyna pomaga mężczyźnie niby wymienić bandaże, Okita chce, aby obmyła jego ciało z potu i zrzuca z siebie kimono, a Hijikata przerywa im zabawę, chociaż wcale mu nie przeszkadza, że jego kapitan, zamiast udać się do Shimabary i w cywilizowany (jak na tamte realia) sposób załatwić swoje potrzeby, to zabawia się z jakąś dziewką w ich koszarach… A wszystko dlatego, że zbliża się wydarzenie znane jako incydent Ikedaya i naszej MC przypada rola informatora. Dowódca Kondou i Hijikata wysyłają zatem – ledwo co poznaną – protagonistkę na przeszpiegi na miasto, aby zlokalizować amatorskich piromanów, a ona zgadza się podjąć ryzykownej misji, bo „robi to dla Sōjiego”.

Potem w sumie niewiele się dzieje. (Jak w całej tej ścieżce). Panowie wpadają do karczmy, rozliczają się ze zdrajcami, część Shinsengumi zostaje ranna, a Kapitan Jedynki pluje krwią, choć teoretycznie nikt go nawet nie drasnął. MC, oczywiście, cały czas się przy nich kręci, bo boi się o Sōjiego, więc tylko wojownikom zawadza, ale co tam. Później Okita coraz częściej dostaje ataku kaszlu, stara się ukrywać swoją chorobę i izolować od MC, ale ta odmawia i mówi, że nie boi się o siebie, bo bardziej przeraża ją myśl, że mogłaby stracić ukochanego. A skoro nie wycofała się, kiedy była na to szansa, to mężczyzna postanawia przespać się z nią już bez zbędnych hamulców (i co najwyżej oboje umrą na gruźlicę).

Cała ścieżka kończy się kolejnym pożarem, gdyż tę grę sponsoruje literka „o” jak „ogień”, co w sumie jest nawet okej rozwiązaniem, bo skoro gracze się „The Amazing Shinsengumi: Heroes in Love” nie jarają, to przynajmniej coś innego stoi w płomieniach. Z mojego entuzjazmu zostały już bowiem tylko zimne popioły. Okita znowu idzie ratować mieszkańców (nawet wbrew rozkazom Hijikaty, a MC to nawet vice-dowódcę ochrzania, że ten śmie krytykować jej ukochanego). Nagle jednak znowu coś się zawala, dziewczyna osłania jakieś dziecko, ale potem wychodzi na to, że to w sumie Sōji uratował ją… Eeee? Okej… W najlepszym zakończeniu: to tyle. Parka jest razem. Nie ma żadnej konkluzji. Życie trwa. W zakończeniu takim-se: Okita znowu zostaje ranny, prawdopodobnie nie będzie mógł używać miecza, ale parka postanawia się z tym jakoś uporać (może mężczyzna nauczy się władać lepiej lewą dłonią – jak Saitō), więc miłość do MC leczy go z myśli o samobójstwie. W smutnym zakończeniu: parka się rozchodzi, Okita ukrywa przed wszystkimi postępującą chorobę, a MC pracuje w pobliskiej gospodzie. Kiedy jednak Sōji odwiedza ją pewnego dnia i prosi, by wróciła do bazy (chyba potrzebował pielęgniarki), to się dla niego zgadza.

Szczerze mówiąc, po tylu negatywnych recenzjach tej ścieżki, miałam nadzieję, że będzie śmieszniej. Od początku wiedziałam bowiem, że nie sięgam po dobry tytuł. Tymczasem rozczarował mnie z zupełnie innego powodu – ot, sam Okita i jego perypetie wiały po prostu nudą. Bodaj jedna scena – ta ze związaniem oczu – była na tyle durnowata, że poprawiła mi nawet humor, ale bez względu na to, czy „The Amazing Shinsengumi: Heroes in Love” chcielibyście przechodzić na poważnie czy nie… to powiem Wam, że się nie opłaca. Ale, ale! Przynajmniej była jakaś odskocznia od „Hakuoki”, nie? Ciekawe co tamten Okita powiedziałby o swoim innym wcieleniu z wersji od Dogenzaka Lab. Myślicie, że byłby oczarowany?

Byoukidere, Samurai, Shinsengumi, The Amazing Shinsengumi: Heroes in Love

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Cześć, jestem Hina! Prowadzę bloga od 2019 r. Jeśli podoba Ci się, co piszę, zostaw komentarz i wpadnij ponownie. Dziękuję za odwiedziny!

Moje ID

Chcesz pograć wspólnie albo pogadać? Znajdziesz mnie na:

Steam

Discord

Love&DeepSpace: 83000453341

KAWKĘ DAJ BLOGGEROWI...

Postaw kawę

Chociaż pisanie o grach sprawia mi dużo przyjemności, to jednak czasami koliduje z codziennymi obowiązkami.

Jeśli podoba Ci się, co tworzę i chcesz okazać mi wsparcie, baaardzo dziękuję za postawienie kawy. Porządna dawka ciepłego naparu rozgrzeje mi serducho i pomoże mi utrzymać bloga jak najdłużej.

Ta strona nie jest sponsorowana przez żadną firmę ani nie jest finansowana z żadnego innego źródła poza moimi własnymi środkami.

Spoiler alert!

Na blogu znajdują się dwa typy recenzji: gier (pozbawione spoilerów) i ścieżek/postaci (ze streszczeniami i spoilerami).

© 2026 Otome 4ever | Powered by Superbs Personal Blog theme