Skip to content

Otome 4ever

Blog o grach otome i visual novel.

Menu
  • Aktualizacje
  • Plany wydawnicze
    • Plany wydawnicze 2025
    • Plany wydawnicze 2026
    • Plany wydawnicze 2027
  • Recenzje
    • Otome / Visual Novel
    • Gacha / Mobile
  • Inne
    • Poradniki
    • Top 5
    • Różne
    • Linki
  • FAQ
    • FAQ
    • Polityka prywatności
  • Kontakt
Menu

Recenzja gry: Empty Box: Kong Hezi

Posted on 02/11/202602/11/2026 by Hina

„I have been watching you all along… I haven’t missed a single move you’ve made. So, you should only look at me, too, okay? My gaze can never be moved away from you. If you only gaze at me, too… we will never be separated again.” (źródło: oficjalna strona)

  • Tytuł: Empty Box: Kong Hezi
  • Oryginalny tytuł: Empty Box: 空盒子
  • Data wydania: 2026-10-27
  • Developer: MiMu Zhizuozu
  • Wydawca: MiMu Zhizuozu
  • Pełen dźwięk: –
  • Napisy: angielskim japoński, chiński (tradycyjny i uproszczony)
  • Rozszerzenia i powiązane tytuły: –

Linki

  • Official Site

Bohaterowie

Główna postać:

Imię do wyboru
Licealistka o nietypowej mocy, która uważana jest przez to za dziwaczkę. O jej charakterze i preferencjach decyduje gracz.

Ścieżki/Love Interest:

L
Idealny przewodniczący samorządu uczniowskiego. Łagodny, kompetentny i niezwykle opanowany, L zawsze zdaje się wiedzieć, czego potrzebujesz, zanim jeszcze to powiesz. Ale czy ten wizerunek ma jakąś skazę?
Saken
Buntowniczy uczeń i lider zespołu rockowego. Saken wygląda, jakby żył według własnych zasad – wagaruje, mówi, co myśli i zachowuje się, jakby nic na świecie nie mogło go dotknąć. Pod tą beztroską postawą kryje się jednak ktoś o wiele bardziej kruchy i zagubiny.
Rinso

Cichy chłopak, który trzyma się na boku od innych uczniów. Łatwo się peszy, jest pasjonatem sztuki i lubi otaczać się zwierzętami, które też lgną do jego łagodnej natury. Mimo jednak – pozornie – romantycznej natury, ma bystry, analityczny umysł i niewiele szczegółów mu unika.

Recenzja

Bardzo chciałam zdążyć z tym tekstem jak Halloween, ale wiecie, jak to ze mną w tym roku jest – dużo trudniej mi wrzucać rzeczy na bloga, bo kolejne problemy się kumulują. Stąd z lekkim poślizgiem, chciałam Wam dzisiaj opisać tytuł, który premierę miał w zasadzie przed chwilką od momentu, gdy to piszę, bo w 2026-10-27. „Empty Box: Kong Hezi” to swoisty debiut studia MiMu Zhizuozu i muszę przyznać, że wyjątkowo udany. Już od dłuższego czasu szukałam czegoś, co emocjami i nastrojem przypominałoby mi kapitalnego „Homiciphera”, ale były to poszukiwania trudne i bezowocne. W czym od razu zaznaczę, że muszę ten tekst mocno otagować, bo jakikolwiek spoiler zepsułby zabawę z rozgrywki. Dlatego ostrzegam: czytajcie ukryte sekcje na własną odpowiedzialność, bo urok „Empty Box: Kong Hezi” polega na tym, jak na wielu warstwach operuje.

W zasadzie… nie wiem, czy możemy w ogóle mówić o grze. Przypomina mi to bowiem bardziej eksperyment lub artystyczny performance, którego celem jest wywołanie konkretnych wrażeń, a nie zwycięstwo samo w sobie. Dlaczego? Bo nawet w grach otome mamy coś w rodzaju nagrody – ot, chociażby odblokowanie happy endingu, a z „Empty Box: Kong Hezi” jest trochę, jak z tym ironicznym tekstem, że „nie liczy się podróż, a przyjaciele poznani po drodze” XD. I to chyba byłoby najlepsze opisanie.

No dobra, to tyle tytułem wstępu. Przejdźmy do konkretów. Czym jest „Empty Box: Kong Hezi”, co tam robimy i kogo możemy spotkać, skoro jest to – według mnie – takie istotne? W grze wcielamy się w nazwaną przez nas bohaterkę, która ma dziwną moc, czegokolwiek dotknie – to jest w stanie zauważyć powiązane z tym przedmiotem emocje czy wspomnienia. W efekcie niektórzy uważają ją za dziwaka lub potwora.

SPOILER:

Chociaż ewidentnie ta zdolność była tylko dla zmyłki, aby odwrócić naszą uwagę i uwiarygodnić to, że protagonistka to „klasyczna MC”.

Dziewczyna trafia do liceum, a tam jej ścieżka krzyżuje się z 3 bishami: 1) bystrym, ale nieco zimnym przewodniczącym – L, 2) wrażliwym, ale nieśmiałym artystą – Rinso, oraz 3) buntowniczym, energicznym muzykiem – Sakenem. I teraz pewnie wielu z Was ma ochotę powiedzieć, Hina, czy się już zupełnie pogrzało? Przecież to jest najbardziej kiczwaty i szablonowy romans szkolny, jaki można by wymyślić… Jasne! Macie, racje! Mea culpa …ALE! To właśnie jest pierwsza warstwa, która jak w przypadku cebuli skrywa znacznie trudniejsze treści.

Kiedy bowiem zerknięcie na stronę wydawcy, zauważycie, że jest tam masa ostrzeżeń o triggerujących treściach. Jakich? Ukryję je pod tagiem, bo same w sobie byłby spoilerujące dla fabuły, ale dla ciekawych:

SPOILER:

„psychological horror, jump scares, disturbing imagery, graphic violence and gore, depictions of death, school bullying, depression, self-harm, and suicide”.

I to jest właśnie druga warstwa, gdzie prosta opowiastka o przygodach w liceum zmienia się w tematykę znacznie trudniejszą do udźwignięcia. Nie będę ukrywała, że należę do osób o dość stalowych nerwach, jeśli chodzi o horrory. Znajomi się śmieją, że potrafię oglądać slashery z ciepłą herbatką w ręku i muffinkiem, a brew mi nawet nie drgnie… Ale tutaj miałam kilka reakcji w stylu – może nie strachu, lecz silnego „Okeeej, na co ja właśnie patrzę? Co tu się odwala?”. Jeśli więc nie przepadacie za taką narracją, to muszę Was uczciwie ostrzec, że tak, „Empty Box: Kong Hezi” będzie próbowało Was przestraszyć i to czasami w sposób, który wykracza poza to, co mogliśmy przewidzieć.

SPOILER:

Mnie chyba najbardziej uderzyło, jak w pewnym momencie L zwrócił się do mnie nazwą mojego komputera. Miałam wówczas prawdziwy Pikachu Face na ryju, bo raczej nie wychodzimy z założenia, że gra będzie grzebać w naszych ustawieniach systemowych. Niby nic trudnego do zaprogramowania, ale jednak zdziwiło. Mam też chyba naturalny odruch obronny przed chińskimi grami, które próbują wyłudzić moje dane osobowe…

A to jeden z powodów, dlaczego – pomimo prób – wydawcom nie udało się umieścić tego tytułu na platformie Steam. Sklep ma pewne, surowe restrykcje dotyczące tego, co grze wolno, a co nie, więc rozumiem poniekąd decyzję i nie zdziwcie się, że „Empty Box: Kong Hezi” nie jest szeroko dostępne. Ja swoją wersję kupiłam przez itch.io

I to w zasadzie prowadzi nas do trzeciej warstwy. …Ale że co? To jeszcze nie koniec? Ano, nie. Twórcy trochę psują nam zabawę, bo już w opisie gry zdradzają pewne niespodzianki, ale ja tego tu nie zrobię. Właśnie dlatego, iż uważam, że najlepiej przekonać się empirycznie. W każdym razie nasza więź z postaciami wyjdzie poza ramy rozwiązania ich problemów. Pozwolę sobie jednak postawić tu kropkę i zachęcić Was, byście niczego nie czytali, nie sprawdzali i ruszyli na przygodę sami. Chyba że jesteście już po ukończeniu gry, a wtedy:

SPOILER:

mowa oczywiście o tym, że jesteśmy nie MC, ale graczką po drugiej stronie ekranu. I niektórzy love interest – zwłaszcza L – są tego świadomi. Co przypomniało mi zabieg z gry Doki Doki Literature Club!, ale znacznie lepiej przeprowadzony. O ile bowiem pewne pomysły zostały zdublowane, np. to, że L będzie wysyłać wiadomości wprost na nasz pulpit, to nie wymagano od nas jakiegoś zaawansowanego grzebania w plikach, co dla niektórych było barierą nie do przejścia. Nie każdy jest przecież tak samo techniczny. Chociaż i to nie jest do końca prawdą, bo…

…wspomniałam na początku tego tekstu, że „Empty Box: Kong Hezi” ma być doświadczeniem i twórcy dotrzymali słowa. Nastawcie się na to, że pomimo zainwestowanego czasu (rozgrywka jest przemyślana na 11 h), to nie uda się Wam zobaczyć wszystkiego. Znaczy… nigdy. Chyba że przejdziecie procedurę kasowania ustawień systemowych i nie mam na myśli reinstalacji gry. Z założenia bowiem w tym tytule chodziło trochę o pokazanie nam konsekwencji wyborów. Jasne, możemy po prostu wybrać ulubionego bisha i jechać z tym aż do listy płac, ale zapewniam, że ta strategia nie sprawdzi się na dłuższą metę. Im więcej bowiem będziemy dowiadywali się o świecie przedstawionym, o jego mieszkańcach, o tym, jak pewne decyzje wpłynął na ich życie… tym trudniej będzie nam po prostu kliknąć opcję dialogową. I to chyba właśnie to, co w „Empty Box: Kong Hezi” zaskakuje najbardziej. O ile bowiem jesteśmy przyzwyczajeni, że w jakimś cRPG czy innym gatunku, bywają tryby heroic czy survival, o tyle w otome raczej nie spotykamy się z jednym slotem na zapis. Na dodatek takim, do którego dostęp nie jest dla nas cały czas otwarty.

SPOILER:

No dobra, a ile jest właściwie ścieżek? Ile zakończeń? Czy to znaczy, że nie mogę zdobyć serca każdego love interest? Otóż to, w pewnym momencie będziecie musieli wybrać, a to oznacza jedno i tylko jedno zakończenie. Być może resztę zobaczycie sobie kiedyś na jakimś Youtubie, ale ja uznałam, że to nie byłoby już to samo. Wybrałam zatem „L” i odblokowałam jego true ending. Czy jakkolwiek to nazwać. W efekcie dostałam dostęp do jego galerii z dość… odważnymi ilustracjami, których normalnie bym nie zobaczyła. Niestety, automatycznie oznacza to, że galerie Sakena i Rinso pozostały dla mnie niedostępne.

I to w zasadzie wszystko, co mogę napisać, by nie wchodzić zbytnio w fabułę i nie zepsuć nikomu zabawy. Skupię się więc teraz na kwestiach technicznych. Do ukończenia mamy w sumie 4 ścieżki, nim będziemy mogli wybrać „true route” albo spotka nas „bad ending”. Twórcy udostępnili poradnik, ale lepiej iść na żywioł, bo w tej grze wybory mają naprawdę znaczenie i pozwolono nam na sporą dowolność. Nie musimy za to kłopotać się takimi rzeczami, jak wskaźnik aprobaty i inne pierdoły, by klikać opcje pod publiczkę. Nope, po prostu zwracajmy uwagę na to, co mówimy, oraz uważnie słuchajmy bohaterów. Tyle wystarczy. To nie typ otomki, gdzie tylko odpowiedź, że „lubimy psy, a nie koty” pozwoli nam zdobyć serce wybranka.

Jeśli chodzi o oprawę wizualną, to byłam bardzo zaskoczona, bo do odblokowania jest aż 64 CG na bardzo dobrym poziomie. W sumie wykraczającym poza moje oczekiwania od indie tytułu. Dlatego tym większe kudosy dla twórców. Na dodatek nie żałowano animacji. Postaci nie są statyczne. Ich oczy potrafią patrzeć wprost na MC albo przemieszczać się w zamyśleniu. Są też animacje przejściowe, gdy np. chciano wywołać jakichś straszny efekt. Innymi słowy, nie było na co narzekać.

Gra jest dostępna w 4 wersjach językowych, ale tylko jako napisy. Nie ma nagrań lektorskich, ale to mi nie przeszkadzało. Muszę jednak poskarżyć się na poziom tłumaczenia, bo miejscami pozostawały chińskie teksty tam, gdzie powinny być angielskie, co bardzo utrudniało rozgrywkę. Zwłaszcza w kulminacyjnej scenie, cholernie zepsuło to imersje, gdy musiałam siedzieć z telefonem i Google translatorem. Pewnie naprawią to w jakimś patchu, ale cóż, jest to ode mnie żółta karka. W czym przynajmniej tyle dobrego, że angielskie tłumaczenie nie było maszynowe. Możliwe więc, że doszło do jakichś przeoczeń.

To co tam mamy jeszcze? Po ukończeniu gry – dostęp do galerii postaci, galerii muzyki i listy płac. Innych bajerów nie uświadczycie. Żadnych profili, słowników czy ukrytych scenek. Bo też po co? By wytłumaczyć nam czym jest liceum? 😉 Portretu postaci MC z boku nie ma, opcja skip pomaga przeskoczyć widziane fragmenty, a licznik aprobaty nie istnieje, bo jak wspominałam, tutaj inaczej dokonuje się wyborów – bardziej na logikę. W opcjach ogólnych możemy wybrać język, tryb okna lub pełnoekranowy, tryb pomijania i szybkość przewijanego tekstu. Zupełne podstawy i klasyka dla gier na silniku Ren’py.

I to prowadzi mnie w sumie do podsumowania. Czy polecam „Empty Box: Kong Hezi”? Tak, bardzo. Nawet poza sezonem halloweenowym. Może nie jest to ani otome, ani horror sensu stricto, ale myślę, że jednak odważny pomysł, który zasługuje na szersze zainteresowanie. L, Rinso i Saken zapadli mi w pamięci, więc jeśli pojawią się w jakimś DLC, albo zapowiedzianym już przez twórców innym tytule, to miło by było znowu chłopaków zobaczyć. Nawet jeśli mówimy o fikcyjnych postaciach, to ich historie zdołały mnie emocjonalnie zaangażować. A to chyba najlepsze, czego możemy się spodziewać od jakiejkolwiek opowieści, prawda? …Dlatego, spóźnionego, cukierowego Halloween życzę! Jeśli chcecie się trochę wystraszyć, to „Empty Box: Kong Hezi” zdecydowanie Wam w tym pomoże!

SPOILER:

Niestety, już po opisie gry w sklepie, wiedziałam mniej więcej czego się spodziewać, więc nie było dla mnie dużą niespodzianką, że wyjdziemy poza czwartą ścianę. Nie zmienia to faktu, że i tak dialogi z L, jego obsesja, oraz ciężkość wyborów, kogo tak naprawdę chcę ratować, oraz wątpliwości, czy uczucia do fikcyjnych postaci mają sens, zostawiły mnie z ciekawymi pytaniami. Chętnie też dowiem się, jak wyglądało Wasze zakończenie. Ja długo byłam rozdarta, bo poświęcenie Rinso i Sakena dosłownie złamało mi serce. Z drugiej strony liczyłam na to, że może admin będzie w stanie jakoś odmienić ich los… Cóż, nie był albo nie chciał. Nie zmienia to faktu, że mój mały yandere do samego końca przerażał mnie i intrygował.

Szkoda tylko, że po true endingu i wybraniu Load gra dosłownie urywa się… tak nagle. Sama nie wiem, czego się spodziewałam, ale było to trochę antyklimatyczne. Mimo wszystko przez wiele godzin bawiłam się na tyle dobrze, że nie przekreśliło to mojego finalnego, pozytywnego odbioru.

Preloader Image
Empty Box Kong Hezi (4)
Empty Box Kong Hezi (1)
Empty Box Kong Hezi (6)
Empty Box Kong Hezi (2)
Empty Box Kong Hezi (5)
Empty Box Kong Hezi (3)

Lista płac

Reżyser: –

Artyści/Ilustratorzy: –

Scenarzyści:  –

Opening: –

Ending: –

Kompozytor: –


Empty Box: Kong Hezi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Cześć, jestem Hina! Prowadzę bloga od 2019 r. Jeśli podoba Ci się, co piszę, zostaw komentarz i wpadnij ponownie. Dziękuję za odwiedziny!

Moje ID

Chcesz pograć wspólnie albo pogadać? Znajdziesz mnie na:

Steam

Discord

Love&DeepSpace: 83000453341

KAWKĘ DAJ BLOGGEROWI...

Postaw kawę

Chociaż pisanie o grach sprawia mi dużo przyjemności, to jednak czasami koliduje z codziennymi obowiązkami.

Jeśli podoba Ci się, co tworzę i chcesz okazać mi wsparcie, baaardzo dziękuję za postawienie kawy. Porządna dawka ciepłego naparu rozgrzeje mi serducho i pomoże mi utrzymać bloga jak najdłużej.

Ta strona nie jest sponsorowana przez żadną firmę ani nie jest finansowana z żadnego innego źródła poza moimi własnymi środkami.

Spoiler alert!

Na blogu znajdują się dwa typy recenzji: gier (pozbawione spoilerów) i ścieżek/postaci (ze streszczeniami i spoilerami).

© 2026 Otome 4ever | Powered by Superbs Personal Blog theme