Skip to content

Otome 4ever

Blog o grach otome i visual novel.

Menu
  • Aktualizacje
  • Plany wydawnicze
    • Plany wydawnicze 2025
    • Plany wydawnicze 2026
  • Recenzje
    • Otome / Visual Novel
    • Gacha / Mobile
  • Inne
    • Poradniki
    • Top 5
    • Różne
    • Linki
  • FAQ
    • FAQ
    • Polityka prywatności
  • Kontakt
Menu

Fel Crossy (When Sword Sinks Into Flowers / Les Fleursword)

Posted on 12/03/202312/03/2026 by Hina

Ścieżka Fela to ostatnia, która mi została, aby pożegnać się z tą grą i móc ją wreszcie odinstalować z komputera. Choć to nie tak, że zajmuje jakoś dużo miejsca. Niemniej miło jest się uwolnić od czegoś, co nie dawało mi spokoju przez moją manię natręctw i długo wisiało na liście „rzeczy do zrobienia”. Uff!!!

Jako bohater Fel Crossy jest trochę jak nadpobudliwy szczeniaczek. W sensie było go pełno, jest ciągle entuzjastycznie nastawiony, podlizuje się bohaterce i ogólnie w życiu nikt nie powiedziałby, że to jakikolwiek materiał na partnera. No, ale twórcy gry twierdzą inaczej, to co będę się z nimi spierać? (Mam jednak powody, dlaczego nie mogę zaklasyfikować go do jednego z moich ulubionych typów, czyli „genki” – o czym więcej w dalszej części recenzji).

Najpierw streszczenie! W tej ścieżce – tradycyjnie – Adelaite otrzymuje od swojego ojca (= dowódcy rycerzy) super ważną misję, którą musi wypełnić jako kapitan. Fel towarzyszy jej, bo jest wiernym przybocznym, ale jego obecność na miejscu na niewiele się zdaje, a wręcz szkodzi naszej bohaterce. Okazuje się bowiem, że dziewczyna zostaje wplątana w jakiś stary konflikt. Nieznajomy, którego próbowała aresztować to żądny zemsty mag, który rzuca na nią klątwę. (Chciał na Fela, ale wyszło przez przypadek inaczej). Od tej pory Adelaite każdego dnia ma tracić siły, aż po prostu pewnego pięknego poranka umrze w męczarniach, jeśli nic ze swoim stanem nie zrobi. Dlatego nasz poczciwy Fel – będący świadkiem całego tego zamieszania – jest, oczywiście, zdołowany, że nie zdołał ochronić kapitan, którą podziwia i w sumie, no, kocha. (Bo przynajmniej z jego strony nie mamy najmniejszych wątpliwości, że durzy się w naszej bohaterce od początku).

Tym sposobem Adelaite przez resztę fabuły będzie w zasadzie przykuta do łóżka i odwiedzana kolejno przez różne osoby, które kolejno załamują ręce jak to nie można jej już pomóc. W międzyczasie od maga, który został przy okazji zamknięty w lochach, dowiadujemy się, że co prawda mógłby zdjąć z niej klątwę, ale potrzebowałby do tego jakiś mega tajemniczych składników m.in. kwiatów, które rosną tylko przy kryjówce czarodziejów i nikt postronny nigdy nie będzie mógł dotrzeć na miejsce.

W efekcie, zarówno Euphia Rangledon (drugi kapitan i rywal Adelaite), jak i jej ojciec (dowódca wszystkich rycerzy), dochodzą do wniosku, że będzie lepiej, jeśli dziewczyna przestanie pokazywać się publicznie, aby nie niepokoić dobrych mieszkańców. Staruszek przeprasza również, że spotkał ją taki los za jego grzechy z przeszłości. W młodości brał bowiem udział w prześladowaniach magów, od których rycerze zdradziecko odwrócili się i wyrzekli, gdy tylko ci przestali być potrzebni na wojnie. To zapoczątkowało konflikt i pragnienie zemsty, w wyniku którego ucierpiała nasza MC. Oczywiście, jak każda dobra córka, Adelaite wybacza ojcu, a nawet podziela jego podejście, że musi się poświęcić, aby prawda nie wyszła na światło dzienne.

Z takim obrotem spraw nie godzi się jednak Fel, który początkowo tylko opiekuje się kapitan np. nosi ją w ramionach, karmi owsianką i inne takie, aż pewnego dnia postanawia, że chrzanić to wszystko i idzie po magiczny kwiat (w oryg. Eyelash Flower). Jak obiecał, tak też uczynił. Dlatego chwile później powraca z tym ultra rzadkim składnikiem i wymusza na uwięzionym magu, aby zdjął z dziewczyny klątwę. Co ten bez większych oporów czyni. Jednocześnie facet podejrzewa, że Fel musiał mieć jakichś czarodziejów w rodzinie, bo inaczej uruchomiłby systemy/zaklęcia ochronne wokół ukrytej wioski. Ale to nie tak, że ten plot twist ma jakieś większe znaczenie.

A skoro Adelaite została wyrwana z objęć śmierci, bohaterom zostaje już tylko jedno… tak, nie mylicie się – czas na sceny dla dorosłych! Paradoksalnie nieważne, że MC dalej ledwo zipie, praktycznie nie ma sił podnieść się z łóżka, a Fel jest dość agresywny, no ale dość się przecież chłopina już naczekał. Postanawia udowodnić ukochanej, że po pierwsze: nie jest bezradnym dzieciakiem za jakiego go uważała – ale mężczyzną, a po drugie: że kochał ją od dawna, więc niech się po prostu z tym pogodzi. Zaraz potem następuje dość pokracznie opisana zabawa pary w sprawdzanie „czym się różnią chłopcy od dziewczynek”. Adelaite z kolei bierze na filozofowanie i pomimo bycia wychowaną jak syn (= bo była jedynym spadkobiercą), to uznaje, że jednak fajnie jest być kobietą, bo można doświadczyć tylu ciekawych rzeczy. Yupi!

Nieważne, że Fel praktycznie ją do wszystkiego zmusił, bo nie miała sił, aby się obronić, a przecież otwarcie powiedziała mu wcześniej, że widzi w nim tylko młodszego brata i nie odwzajemnia jego uczuć… Najwidoczniej twórcom to jednak zbytnio nie przeszkadzało, bo postanowili pokazać, że nastawienie bohaterki zmienia się o 180 stopni po satysfakcjonującej nocy. O_o. Dodatkowo, gdzieś w połowie sceny, Adelaite dochodzi do wniosku, że w sumie to jednak kocha Fela i jest spoko. Well, chyba brakuje mi komentarzy… XD Niemniej o małżeństwie można póki co zapomnieć, bo dziewczyna żąda od kochanka, by ten został najpierw kapitanem, a potem poprosił ją o rękę. No dobra, nic mnie już w sumie nie zdziwi. W każdym razie dlatego właśnie nie mogę uznać Fela za archetyp genki, bo po prostu takie zachowanie nie jest w ich stylu. To raczej coś, czego spodziewalibyśmy się po odjechanym yandere.

Ale, ale! Nie obeszłoby się jeszcze bez jakiegoś epilogu na osłodę. Po raz kolejny dowiadujemy się, że zbrodnie maga Marlowe’a zostają mu w zasadzie wybaczone, bo koniec końców anulował swoje zaklęcie. Stąd parka odprowadza go pod bramy miasta i żywią nadzieje, że więcej się nie zobaczą. To tyle w temacie zemsty magów. Szybko poszło, nie? A skoro Fel „zaliczył dziewczynę” to w pakiecie dostał też awans i zostaje vice-kapitanem w oddziale Euphii. (Przy okazji zmężniał i urósł). Widać wśród rycerzy w taki właśnie sposób rozwija się karierę zawodową. (Ciekawe kogo wcześniej zaliczył Euphia i Adelaite, aby dostać tytuł…?). Niemniej potrzeby był też jakiś happy ending, więc Adelaite gdera jeszcze o rozpoczęciu produkcji wnuków na masową skalę, bo jej papciu chciałby mieć w końcu jakiś sensownych spadkobierców (= męskich).

I to by było na tyle, jeśli chodzi o tę ścieżkę. Fabularnie była zdecydowanie najkrótsza i chyba nikt nie miał na nią absolutnego pomysłu. Jasne, z Fela był całkiem miły dzieciak (czasami), tyle że co z tego? Nie miał ani żadnego back story (pochodził z rodziny kupców i jako pierwszy wybrał ścieżkę wojskową w rodzinie – no wow…), ani w zasadzie jego wątek do niczego nie prowadził… (poza odblokowaniem CG). No, ale na upartego mogłabym powiedzieć, że miał jakąś tam osobowość, bo jak słodki szczeniak zachowywał się tylko wobec ukochanej (za wyjątkiem, gdy zmuszał ją do czułości), a wobec innych panów potrafił być otwarcie wrogi.

W każdym razie – suma summarum – bynajmniej nie zamierzam polecać nikomu tej ścieżki. Tak samo, jak żadnej w „Les Fleursword”. Szkoda na nią czasu, pieniędzy (choć kosztuje jakieś grosze) i po prostu nie jest warta tych 30 minut uwagi. Na świecie jest cała masa lepszych gier. Nawet dla zwolenników odważniejszego pokazywania treści. Tymczasem to było jedno, wielkie nieporozumienie i cieszę się, że zamykam już ten rozdział.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Cześć, jestem Hina! Prowadzę bloga od 2019 r. Jeśli podoba Ci się, co piszę, zostaw komentarz i wpadnij ponownie. Dziękuję za odwiedziny!

Moje ID

Chcesz pograć wspólnie albo pogadać? Znajdziesz mnie na:

Steam

Discord

Love&DeepSpace: 83000453341

KAWKĘ DAJ BLOGGEROWI...

Postaw kawę

Chociaż pisanie o grach sprawia mi dużo przyjemności, to jednak czasami koliduje z codziennymi obowiązkami.

Jeśli podoba Ci się, co tworzę i chcesz okazać mi wsparcie, baaardzo dziękuję za postawienie kawy. Porządna dawka ciepłego naparu rozgrzeje mi serducho i pomoże mi utrzymać bloga jak najdłużej.

Ta strona nie jest sponsorowana przez żadną firmę ani nie jest finansowana z żadnego innego źródła poza moimi własnymi środkami.

Spoiler alert!

Na blogu znajdują się dwa typy recenzji: gier (pozbawione spoilerów) i ścieżek/postaci (ze streszczeniami i spoilerami).

© 2026 Otome 4ever | Powered by Superbs Personal Blog theme