Skip to content

Otome 4ever

Blog o grach otome i visual novel.

Menu
  • Aktualizacje
  • Plany wydawnicze
    • Plany wydawnicze 2025
    • Plany wydawnicze 2026
  • Recenzje
    • Otome / Visual Novel
    • Gacha / Mobile
  • Inne
    • Poradniki
    • Top 5
    • Różne
    • Linki
  • FAQ
    • FAQ
    • Polityka prywatności
  • Kontakt
Menu

Tōdō Heisuke (Hakuoki SSL ~Sweet School Life~)

Posted on 26/03/202609/03/2026 by Hina

Zawsze uważałam, że pierwotny design Heisuke nadaje mu wygląd creepnego pokemona. Dopiero po przebraniu w mundur i ścięciu tego dziwacznego kitka, dało się zauważyć, że chłopak ma prawo nazywać się 100% otomkowym bishem. Na szczęście w Hakuōki SSL ~Sweet School Life~ nie ma potrzeby naśladowania zachodniej mody, aby Heisuke od razu prezentował się przyzwoicie. (Chociaż nie, wróć, system szkolnictwa akurat narzucili im po wojnie amerykanie, ale wiecie co mam na myśli XD).

Jest to również jedna z tych ścieżek, gdzie relacja love interest z Chizuru wypada bardzo naturalnie. Są praktycznie rówieśnikami, sąsiadami i znają się od dzieciaka. Razem chodzą codziennie do szkoły – a w zasadzie biegną, bo przez nocne granie, ciągle się przez Heisuke spóźniali. Razem jedzą lunche. Ćwiczą. Gadają na korytarzu. To w zasadzie za jego namową Chizuru w ogóle zapisała się do Akademii Hakuo, nie mając zbytnio planu, co zrobić ze swoją przyszłością.

W czym dość szybko, bo prawie na początku ścieżki, dowiadujemy się, że Heisuke ma na naszą MC nieodwzajemnionego crusha. Zakochał się w niej, gdy zauważył, na jak ładną pannę wyrosła i jak sapią nad nią inni uczniowie, co mimowolnie wywołało w nim uczucie zazdrości. Na nieszczęście dla Heisuke, Chizuru była jednak absolutnie ślepa, głucha i odporna na wszelakie sugestie wskazujące na to, że chłopak chciałby być w jej oczach czymś więcej niż „przyjacielem z dzieciństwa”. A skoro zderzał się ze ścianą, to też dość szybko odpuszczał sobie dalsze drążenie tematu.

Nie da się też ukryć, że w trakcie burzliwych wydarzeń w Hakuo, parka będzie dla siebie ostoją wsparcia i spokoju. Heisuke nie radził sobie dobrze z nauką i najbardziej w edukacji interesowało do trenowanie kendo, z kolei Chizuru zawsze mogła na niego liczyć, gdy czuła się zagubiona lub przytłuczona zachowaniem innych uczniów. W czym ten wzajemny komfort panował między nimi do tego stopnia, że dziewczyna nie miała nic przeciwko, by przyjaciel zdrzemną się z głową na jej kolanach przed wyjątkowo trudnym egzaminem, który wybitnie stresował ich oboje. Co w zasadzie najlepiej pokazuje, jak bardzo traktowała go niczym brata niż potencjalnego kandydata na chłopaka. W sumie była z nim bliżej niż z Kaoru.

Potem jest zasadniczo podobnie. Podczas wydarzeń na basenie, Chizuru chce być z Heisuke w parze podczas bitwy na pistolety wodne, bo to dla niej „najbezpieczniejsza” opcja. Nawet ich późniejszej wygranej, czyli możliwości zjedzenia wspólnie deseru, nie traktuje jak randki, ale sytuacje jak każdą inną. Ot, Heisuke, jak zawsze zamówił za dużo, obżarł się zimnego i bardziej martwiło ją, by się nie rozchorował, niż myślała nad tym, że otaczają ich tylko zakochane pary i inni uczniowie są o ich wygraną zazdrości. W czym Heisuke, naturalnie, trochę to smuciło, ale starał się trzymać fason. Btw. to chyba jedyna ścieżka, gdzie Chizuru ma na wygraną aż tak wylane. W sensie, zupełnie nie martwi ją otoczenie i co inni sobie na ich temat myślą.

Idąc dalej, podczas festiwalu, w którym to klasa Chizuru przygotowuje maid cafe, Heisuke nie dane jest cieszyć się towarzystwem i wyglądem swojego obiektu westchnień, bo Okita dzwoni do niego z prośbą o wsparcie. Chłopak kończy więc uwięziony na stoisku z takoyaki, gdzie musi obsługiwać klientów i serwować im dania, ale MC nie jest z tego powodu rozczarowana. Wręcz przeciwnie, cieszy ją, że na Heisuke zawsze można polegać, a przy stoisku wyglądał bardzo profesjonalnie. Cóż, myślę sobie, że jak na japońskie standardy facet, który potrafi gotować, to normalnie jednorożec. (A przynajmniej jeśli chodzi o pokolenie moich rówieśników, bo teraz jest pewnie dużo lepiej).

W trakcie obchodzenia świąt w posiadłości Serizawy, Heisuke postanawia wykonać pierwszy, nieco śmielszy gest. Odprowadzając dziewczynę do domu po imprezie, wręcza jej ogromną maskotkę psa. Nieprzypadkowo. Była to jego forma spłacenia obietnicy sprzed lat, bo – gdy byli dziećmi – Chizuru bardzo o tej zabawce marzyła, ale nie mogła sobie na nią pozwolić, z kolei Heisuke, nawet gdyby chciał sprawić przyjemność przyjaciółce, to nie miał najzwyczajniej za co. Teraz jednak nie tylko udowodnił, że zawsze uważnie jej słuchał, pamiętał o jej życzeniach, ale jeszcze był zdeterminowany, aby je realizować. Dość imponujące, muszę przyznać. To nie było bowiem tak, że dał jej jakąś tam biżuterie czy słodycze na odwal się.

Niedługo potem Chizuru zyskuje szansę, aby mu się za tą życzliwość odwdzięczyć. Po Nowym Roku zastaje Heisuke, czatującego na progu swojego domu. Okazuje się, że jego rodzina wyjechała, a on sam zapodział gdzieś klucze. Nie miał więc za bardzo, co ze sobą zrobić, a nie od razu zgodził się na przyjęcie pomocy. Najpierw próbował zasugerować, że da sobie radę, obozując na zewnątrz, potem obdzwonił wszystkich znajomych, ale spotykał się z odmowami (albo każdy przebywał gdzieś daleko, u krewnych), ostatecznie więc przyjął zaproszenie Chizuru i szybko tego pożałował. Dziewczyna dalej nie widziała nic niewłaściwego w tym, że byli sami pod jej dachem, że chciała mu rozłożyć futon na podłodze w swojej sypialni, czy że zaoferowała piżamę swojego ojca…

Zestresowany Heisuke nie dał rady zmrużyć oka, chociaż koniec końców, rozłożył się na kanapie w salonie. Ostatecznie więc parka spotkała się przed domem, z ciepłym napojem i postanowieniem, że popatrzą sobie na gwiazdy, bo coś im oboje nie szło zbytnio w spanie… W czym Heisuke po raz kolejny podkreślił, że on nie patrzy na MC, tak jak dawniej. Że każda interakcja ma dla niego inne znaczenie i chciałby, aby ona w końcu to zrozumiała.

A ponieważ nasza Chizuru dalej nie wykazuje odpowiedniej bystrości, to w walentynki Heisuke stawia sprawę jasno. Ma dość. Nie przyjmie od niej słodyczy, jak co roku, bo nie chce tkwić dalej w friend zone. Jeśli więc dziewczyna zamierza mu coś podarować, to musi się za tym kryć romantyczne znaczenie. Inaczej utrzymywanie ich relacji w takiej formie jak obecnie, wiązało się dla Heisuke ze zbyt dużym cierpieniem, więc on się z tego wypisywał. Powiecie, że to szantaż emocjonalny? Być może. Ale usłyszawszy prawdę bez owijania, Chizuru ma nagły przebłysk świadomości, istną eurekę, że eeej, ale przecież ja też go kocham? Dlatego przygotowuje wspomniane czekoladki, przedziera się przez warujących na każdym korytarzu przedstawicieli Komitetu Dyscyplinarnego i wręcza Heisuke słodycze przy wszystkich. (Łamiąc zapewne przy okazji sporo serc).

 Zażenowany, ale szczęśliwy, Heisuke zabiera ją wówczas na bok, aby mogli sobie „dogadać szczegóły”. Oficjalnie są już jednak parą, chociaż chłopak ma potem jeszcze problemy z tym faktem, bo nie jest do końca pewien, czy ich relacja faktycznie się zmieniła. Z pomocą przychodzi mu więc śmiała MC, która sama, pod drzewem sakury, skrada mu całusa, by pokazać, że niepotrzebnie się martwi. Widziała w nim faceta i to atrakcyjnego.

I to by było na tyle, jeśli chodzi o główną ścieżkę. Jak wspominałam we wstępie, dynamika tej pary jest bardzo naturalna i pozbawiona większych dram. Nie spodziewałam się więc nie wiadomo jakich fajerwerków i – pod pewnymi względami – jest aż za uroczo i prosto. W zasadzie jedyną niewiadomą i odpowiedzią, na którą czekamy jako odbiorcy, to kiedy Chizuru odpowie na uczucia Heisuke. Wszystko inne w fabule jest już bowiem pozamiatane i ułożone. Co samo w sobie nie jest niczym złym, ale pozostawiło mnie z pewnym niedosytem. Jasne, niby Hakuōki SSL ~Sweet School Life~ miało nam głównie dostarczyć fanserwisu, ale nie ukrywam, że ta opowieść nieco mi się dłużyła. Nie to, żebym miała jej coś konkretnego do zarzucenia. Po prostu mniej trafiła w moje gusta.

Heisuke to ten sam pozytywny, głośny dzieciak, którego znaliśmy z klasycznego Hakuōki. Jest wręcz tutaj jeszcze milszy, bardziej przyjacielski i niewinny, bo nie wiedzie surowego życia bushi, nie czeka go śmierć na polu bitwy i nie musi zmagać się z takimi rzeczami, jak porzucenie klanu. Miło też, że nie zapomniano o tym, że pomimo młodego wieku, był ogólnie wprawionym wojownikiem, stąd jego talent do kendo dobrze wpisuje się tą biografię.

Dostajemy też znacznie asertywniejszą, pewniejszą siebie i kontrolującą Chizuru, co też jest sporą zaletą, bo nie spędza 90% czasu antenowego na rumienieniu się i rozterkach sercowych. Gdy już potwierdza, że kocha Heisuke, MC doskonale wie, czego chce i nie waha się, by po to sięgnąć. Jasne, nieco jej zeszło, ale zrzućmy to na typowe, nastoletnie zagubienie. A co na to reszta obsady? Cóż, panowie mieli brzydką tendencje patrzeć na Heisuke z góry. Po części dlatego, że przez swój przyjacielski charakter im na to pozwalał. Myślę więc, że parę ego zostało tam poturbowane. A na pewno Kazamy czy Okity.

Genki (Radosny), Hakuoki, Hakuoki SSL ~Sweet School Life~, Postać historyczna, Shota, Uczeń / Student, Yoshino Hiroyuki

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Cześć, jestem Hina! Prowadzę bloga od 2019 r. Jeśli podoba Ci się, co piszę, zostaw komentarz i wpadnij ponownie. Dziękuję za odwiedziny!

Moje ID

Chcesz pograć wspólnie albo pogadać? Znajdziesz mnie na:

Steam

Discord

Love&DeepSpace: 83000453341

KAWKĘ DAJ BLOGGEROWI...

Postaw kawę

Chociaż pisanie o grach sprawia mi dużo przyjemności, to jednak czasami koliduje z codziennymi obowiązkami.

Jeśli podoba Ci się, co tworzę i chcesz okazać mi wsparcie, baaardzo dziękuję za postawienie kawy. Porządna dawka ciepłego naparu rozgrzeje mi serducho i pomoże mi utrzymać bloga jak najdłużej.

Ta strona nie jest sponsorowana przez żadną firmę ani nie jest finansowana z żadnego innego źródła poza moimi własnymi środkami.

Spoiler alert!

Na blogu znajdują się dwa typy recenzji: gier (pozbawione spoilerów) i ścieżek/postaci (ze streszczeniami i spoilerami).

© 2026 Otome 4ever | Powered by Superbs Personal Blog theme