Skip to content

Otome 4ever

Blog o grach otome i visual novel.

Menu
  • Aktualizacje
  • Plany wydawnicze
    • Plany wydawnicze 2025
    • Plany wydawnicze 2026
  • Recenzje
    • Otome / Visual Novel
    • Gacha / Mobile
  • Inne
    • Poradniki
    • Top 5
    • Różne
    • Linki
  • FAQ
    • FAQ
    • Polityka prywatności
  • Kontakt
Menu

Saitō Hajime (Hakuoki SSL ~Sweet School Life~)

Posted on 19/03/202603/03/2026 by Hina

Kiedy przechodzi się Hakuōki, Saitō Hajime,czyli kapitan oddziału trzeciego, zostaje przedstawiony jako profesjonalny, poważny i stoicki bushi. Czasami więc łatwo zapomnieć, że chłopak miał tylko… 19 lat! Dlatego paradoksalnie jego „nowe wcielenie”, jako ucznia szkoły Hakuo, pod pewnymi względami wydaje się odpowiedniejsze. W tej wersji – uwspółcześnionej – może on być po prostu grzecznym nastolatkiem, czyli kimś, czego historyczny setting mu odmówił. Wiecie, nie musiał szpiegować, zabijać i szkolić wojowników dla Shinsengumi. To z pewnością pozwala chłopowi nieco wyluzować. XD

Stąd nie będzie wielką niespodzianką, jeśli powiem, że Saitō dalej jest małomówny, uprzejmy, skupiony na nauce i unikający kłopotów. Pełni także rolę członka Komitetu Dyscyplinującego, czyli jest uczniem odpowiedzialnym za pilnowanie innych. W czym do tego zadania przydzielono także Kaoru i chociaż jest on wobec Saitō bardzo buracki, to nie dochodzi między nimi do żadnego konfliktu. Saitō po prostu go olewa… co raczej w przypadku „prawdziwego” Saitō szybko skończyłoby się na prezentacji skilli z iaido. Miał tam bowiem znacznie niższy próg tolerancji.

W każdym razie! Tak jak większość obsady, Saitō od początku czuje wobec jedynej uczennicy – czyli naszej MC, Yukimura Chizuru – miętę. Nie potrafi jednak zagadywać czy podrywać, więc po prostu stawia na bycie sobą i służenie pomocą. W czym każdy komplement czy milsza interakcja kosztuje go całe wiadro wstydu. Saitō ciągle się rumieni, odwraca wzrok, gubi wątek i jest po prostu przeuroczy. W czym to nie tak, że oryginalny Saitō był jakoś bardziej przebojowy. Jak pamiętamy z Hakuōki on od zawsze słabo sobie radził z interakcjami z Chizuru, gdy akurat przypomniało mu się, że jest ona kobietą, no ale normy klasowe i samurajskie pochodzenie robiły swoje, np. było to normalne, że kobieta mu usługuje i nie wywoływało to takiej paniki, jak w Hakuōki SSL ~Sweet School Life~.

Niemniej parka zbliża się do siebie już podczas pierwszych egzaminów. Chizuru potrzebuje cichego miejsca do nauki, a wszystkie stoły w bibliotece są zajęte. Widząc jej kłopot, Saitō proponuje, by skorzystała z laboratorium, gdzie Komitet Dyscyplinarny zwykle organizuje swoje spotkania. A co ciekawe, młodzi faktycznie grzecznie się uczą i nie chcą zawieść profesora Hijikaty, aż do chwili, gdy MC spada gumka do zmazywania i sięgają po nią w tym samym momencie… Saitō potem tradycyjnie rumieni się, przeprasza, mamrocze i ogólnie jest bardzo spięty, ale Chizuru uspokaja go słowami, że gdyby nie on, to nie miałaby gdzie się uczyć, więc jest luz. To przecież nie tak, że złapał ją za cokolwiek innego niż dłoń.

Do kolejnej, dłużej interakcji dochodzi już na basenie, gdzie w wyniku żartu Okita sprowadza całą ekipę Hakuo do miejsca, gdzie dziewczyny „miały pokazać się w bikini”. Saitō i Chizuru wygrali walkę na wodne spluwy, więc mogą w spokoju cieszyć się nagrodą i napojami, ale ich nieoficjalną „randkę” przerywa typowy, japoński molestator. W sensie, jakiś typ narzucał się kobiecie na basenie, więc niewiele myśląc, Saitō sprał go wiosłami, nazwał jego zachowanie poniżej jakiejkolwiek godności, a Chizuru odkryła, że trafiła ją wówczas strzała amora. Jej kolega ze szkoły nie tylko bosko wyglądał w bokserkach, ale i pokazał, że ma kręgosłup moralny i jest niesamowicie odważny. Zresztą, co jej się dziwić? Ja pokochałam Saitō, nawet gdy łaził w tym swoim czarnym, smutnym łachu i gadał tylko o mieczach, więc dziewczyna ma ode mnie błogosławieństwo i usprawiedliwienie. (A hardcorowych fanów tej postaci odsyłam do Hakuōki Shinkai: Ginsei no Shō (rozdział V), jeśli ciekawi Was reakcja historycznej Chizuru na widok ukochanego wypakowanego z munduru… Ekhem, no dobra, odbiegam od tematu!).

Tymczasem kolejne miesiące mijają, wiosna ustępuje jesieni i szkoła organizuje coś w rodzaju konkursu klas. Każdy musi coś wystawić, grupa Chizuru wpada na pomysł maid cafe, a Saitō prawie nam schodzi z tego świata, gdy MC wita go głośnym „goshujin-sama!”. Co w wolnym tłumaczeniu mogłoby oznaczać coś w stylu „mój panie”, ale oni zwracają się też w ten sposób do klientów, małżonków czy nawet właścicieli zwierząt. W zależności od kontekstu. Mniejsza o lekcje lingwistyczne. W podziękowaniu za posiłek Saitō zabiera Chizuru do własnej klasy, którą przerobili na „dom strachów”. Zresztą chłopak miał grać tam ducha upadłego samuraja XD. W czym jedyny upadek, do jakiego dochodzi, to potknięcie się pary, gdy jakiś dzieciak gmerał coś przy kablach i w efekcie zdechło oświetlenie. Przerażona MC wbiegła w Saitō, ten próbował ją złapać… no i wiecie, jak to w anime czy w grach otome bywa… Zaczęli się przepraszać i podziwiać swoje śliczne lica z tak niewielkiej odległości, leżąc sobie wygodnie na sobie.

Zakochany już zupełnie Saitō (zwłaszcza po tym wypadku, jak odkrył, że jej kształty dobrze wpasowują się w jego własne) postanawia sprezentować Chizuru amulet z kotami w ramach świętowania Nowego Roku, a że ozdoba okazuje się „rozłączalna”, to samczyka – męża dostaje nasz love boy, a samiczkę – żonę, MC nosi odtąd przy plecaku. Co było jej własnym pomysłem i ewidentnie pokazywało, że jej także podskoczył licznik romantyzmu. (Jak znam życie to Okita pierwszy zauważyłby ten szczegół…).

Zakończeniem całej historii jest z kolei walka Chizuru z Komitetem Dyscyplinującym, który z polecenia Hijikaty konfiskuje wszystkie niepotrzebne słodycze i nawet przydziela punkty karne, co miało zapobiec walentynkowej katastrofie. Wiecie, by chłopakom nie odbiło na tym punkcie. Profesor nie wiedział jednak, że była to podstępna intryga Kaoru, który chciał się upewnić, że jego siostra nikogo nie wyróżni. Mimo to, przedzierając się przez przeszkody i ukrywając czekoladki, Chizuru krzyczy, że nikt nie odbierze jej uczuć do Saitō… a ten to słyszy i przejmuje inicjatywę. Wyjaśnia sobie sytuacje z Hijikatą, Kaoru ląduje na dywaniku, a Saitō zaprasza MC na bok, bo teraz wypadało, by zgodnie z japońskim zwyczajem opowiedział o swoich uczuciach. A jak postanowił, tak czyni, by na koniec dosłownie rzucić się na Chizuru i zacząć ją całować, co w sumie było odzwierciedleniem sytuacji z klasycznego Hakuōki. Tam również, bo odkryciu, że Chizuru zamierza z nim zostać do końca i pomóc Aizu, Saitō nie potrafił dłużej udawać, że jemu to tylko katany w głowie.

Co myślę o tej ścieżce? Że chichotałam przy niej, jakby mi się jakieś przewody w głowie przepaliły. XD No ale nie da się ukryć, że z Saitō i Chizuru to taka para moich ukochanych słodziaków, którym kibicuje już tyle lat, że mam wrażenie, jakbym swatała własne dzieci. Na dodatek ta ścieżka to 100% cukier, lukier i fanserwis. Saitō absolutnie nie jest tutaj OFC i doskonale oddano jego niezręczność w interakcjach z kobietami. Chociaż nie… jest pewna różnica. A dokładniej to Saitō z Hakuōki SSL ~Sweet School Life~ jest bardziej gadatliwy, ale to kwestia realiów, a nie zmiany charakteru. Ani przez moment bowiem nie miałam wrażenia, że śledzę losy nieznanych mi postaci. Dlatego alternatywna opowieść wyszła tutaj przednio i nie sądziłam, że aż tak mi się spodoba! Bardzo romantyczna, pozytywne i dobrze poprowadzona opowieść w ubranku szkolnej dramy. A chociaż oryginalny Saitō, summa summarum, także ma całkiem pozytywny ending, to ten jest bez porównania weselszy!

Hakuoki, Hakuoki SSL ~Sweet School Life~, Kuudere, Nieśmiały wobec kobiet, Postać historyczna, Pragmatyk, Toriumi Kōsuke, Uczeń / Student

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Cześć, jestem Hina! Prowadzę bloga od 2019 r. Jeśli podoba Ci się, co piszę, zostaw komentarz i wpadnij ponownie. Dziękuję za odwiedziny!

Moje ID

Chcesz pograć wspólnie albo pogadać? Znajdziesz mnie na:

Steam

Discord

Love&DeepSpace: 83000453341

KAWKĘ DAJ BLOGGEROWI...

Postaw kawę

Chociaż pisanie o grach sprawia mi dużo przyjemności, to jednak czasami koliduje z codziennymi obowiązkami.

Jeśli podoba Ci się, co tworzę i chcesz okazać mi wsparcie, baaardzo dziękuję za postawienie kawy. Porządna dawka ciepłego naparu rozgrzeje mi serducho i pomoże mi utrzymać bloga jak najdłużej.

Ta strona nie jest sponsorowana przez żadną firmę ani nie jest finansowana z żadnego innego źródła poza moimi własnymi środkami.

Spoiler alert!

Na blogu znajdują się dwa typy recenzji: gier (pozbawione spoilerów) i ścieżek/postaci (ze streszczeniami i spoilerami).

© 2026 Otome 4ever | Powered by Superbs Personal Blog theme