Arnaud to postać, której autentycznie było mi żal. A przynajmniej w innych ścieżkach, bo facet tam naprawdę przechodził istne katusze. Co mam na myśli? Zacznijmy od tego, że jest od jednym z tych love interest, który kocha się w naszej bohaterce od początku. W sensie, cierpi w wyniku nieodwzajemnionej – czy też raczej bardziej nieuświadomionej – miłości, bo bohaterka widzi w nim tylko przyjaciela i brata. W efekcie tego, w innych opowieściach, Arnaud musiał patrzeć, jak jego luba traci serce na jakiegoś randoma z wesołego miasteczka, a czasami nawet ją w tym wspiera. Trzeba mu zatem przyznać, że nie był egoistą i chciał jej szczęścia. Chociaż może po kryjomu liczył, że tamte związki i tak się sypnął, a wtedy on będzie pod ręką, aby otrzeć łzy i pocieszyć. Dlatego zawsze pozostawał w ciągłym kontakcie listownym.
W czym warto jeszcze zaznaczyć, że właśnie ze względu na to, jak mocno powiązana jest ścieżka Arnauda z głównym wątkiem, to należy ją przejść na końcu, a już z pewnością po opowieści Hugo. W czym sami twórcy o to poniekąd zadbali, bo nie odblokujemy jej dopóki nie ukończymy przynajmniej jednego, dowolnego wątku.
Ale mniejsza o mechanikę. Wróćmy do samego Arnauda. Co o nim na początku wiemy? Ano chłopak jest starszy od bohaterki o jakieś dwa lata i pracuję jako dziennikarz, bo wierzy, że ludzie zasługują na prawdę. Szlachetne, prawda? Tyle że Arnaud ma sporo za uszami, o czym nieubłagalnie się przekonamy. Na początku fabuły żyje sobie on jednak spokojnie wraz z Emmą (czyli naszą MC) i mamą Alice w miasteczku Blancbourg. Poza tym, że chłopina może sobie dzięki temu jeździć na rowerku do roboty i ma dwie ukochane kobiety zawsze przy sobie, to jeszcze dodatkową zaletą tego miejsca jest odległość od Paryża. Arnaudowi nie układało się bowiem dobrze z ojcem, który był generałem francuskiej armii i domowym tyranem. W sensie, on nie rozmawiał, on rozkazywał. Taki klimat. (I kolejny kandydat na starego roku, zaraz po papciu Luciole’a!).
Kiedy do Blancbourg przyjeżdża wesołe miasteczko, Arnaud nie jest z tego faktu zadowolony. Od razu zauważa, że dziewczynę ciągnie tam, jak muszki owocówki do zlewu i niewiele może z tym faktem zrobić. W czym poza – naturalnie – zazdrością, bał się również tego, że MC wyraźnie coś przed nim ukrywa. Obiecała mu, że nie będzie używała magii, ale zauważył, że wracała coraz później do domu, że ciągle gadała o Hugo & Co. No i że ogólnie „oddala się” od niego. Postanowił więc ją od tej pory odprowadzać, co dało mu większą kontrolę nad Emmą, ale także uspokoiło jego ducha. Bez obaw! To nie yandere klimaty. Arnaud nie zasłużył nawet na honorową odznakę od Toumy ze stalkingu.
Szybko jednak te wycieczki stały się mało przyjemne. Dosłownie wszyscy w parku zauważyli, że Arnaud kocha się w dziewczynie, a ta traktuje jego słowa jako żarty albo nieporozumienie. Taka Clara, dla przykładu, była na 101% przekonana, że oni dawno są parą, a każde zaprzeczenie z ust Emmy, było jak wcieranie soli w rany. Dlatego pewnego razu, gdy wspólnie wracali do domu, a Arnaud był markotny, MC zaczęła go wypytywać o taką nietypową zmianę humoru. A ja – przyznam szczerze – bardzo się ucieszyłam, że tak szybko przeszliśmy do meritum, bo bałam się, że to będzie jedna z tych ścieżek, gdzie do samego epilogu będziemy czekać, aż parka ze sobą szczerze pogada. Ale nope! Nie tym razem. Arnaud zaserwował Emmie kabedona i wyznał, że ma już serdecznie dość udawania. Że ją kocha, że nigdy nie żartował i chce, by mu dała szansę. W sensie, awansowała go z przybranego brata do potencjalnego partnera.
Dla siedemnastolatki nie jest to informacja, którą potrafi szybko przetrawić. Prosi więc o czas, aby móc się oswoić z tą myślą. My jednak – jako odbiorcy – doskonale wiemy, że paliwem do desperacji Arnauda była też postać Hugo. Kiedy rozpoznał on w dyrektorze cyrku inżyniera z przyszłości dziewczyny i zorientował się, że są oni ze sobą znowu bardzo blisko, to zrozumiał, że albo zacznie działać, albo może odpaść z wyścigu. Wiecie, jego rywal był starszy, przystojny, był inżynierem – więc wiedział, jak naprawić coś w chałupie w razie czego, no i miał własną przeklętą działalność gospodarczą, od której na pewno nie płacić podatków, bo nie można rozliczać duchów… A skoro tak, to MC odtąd faktycznie sporo dumała na temat tego, co naprawdę czuję wobec Arnauda i czy mogłaby przekłuć ich relacje w coś intymniejszego.
Czas upływał, Emma się głowiła, Arnaud już jawnie prawił jej komplementy, mama Alice im kibicowała, aż dziewczyna uznała, że należy podjąć jakąś decyzję. Doszła do wniosku, że chcę spróbować, bo kochała Arnauda jako przyjaciela (wybaczył jej on nawet to, że go okłamała i używała magii, aby zdjąć klątwę z Rêve). Uznała więc, że muszą chociaż spróbować. Niestety chłopaka nie było wówczas w pokoju, ale zamiast tego znalazła na jego biurku list zaadresowany do generała. Z treści wiadomości wynikało, że Arnaud raportuje swojemu ojcu na temat stanu Emmy. Dokładniej to chodziło o to, czy odzyskała swoje wspomnienia i magię, co absolutnie przeraziło MC. Uświadomiła sobie bowiem nagle, że to co brała za opiekę i gościnę pod dachem rodziny Vincent, było też formą nadzoru. Zdezorientowana Emma nie zamierza więc od razu na ten temat rozmawiać, bo mogła by coś nie tak palnąć w szoku. Zmienia też swoje plany w kwestii odwzajemnienia uczuć chłopaka i zamyka się w sobie.
I do tego momentu fabuła mi się nawet podobała, ale czas na typowe dla Genso Manège absurdy. Otóż do domu Vincentów przychodzą wojskowi. Dokładniej to sam Daniel wraz z obstawą. W czym każe się swojej żonie nie wtrącać, kiedy aresztuje Emmę. Dlaczego? Bo jakimś cudem dowiedział się, że odzyskała ona magię i zamierzał przetransportować ją do laboratorium, aby można było na dziewczynie prowadzić eksperymenty, a w przyszłości użyć ją do wzmocnienia francuskiej armii. XD Chyba chciał uformować jakieś Witch Legion, cholera go tam wie. Emma jednak bez trudu im ucieka (nie wiem zatem, czy mając takich żołnierzy, cokolwiek by im pomogło) i dociera do Rêve, szukając tam azylu. Hugo & Co. niewiele jednak mogą dla niej zrobić, a zamiast tego dostajemy Daniela ekspozycje, który też się tam przyczłapał i objaśnia czytelnikom mroczne wydarzenia z przeszłości.
W większości pokrywają się z tym, co wiemy już ze ścieżki Hugo. Armia chciała rozebrać atrakcje na części, Hugo się sprzeciwił, został postrzelony, Emma ocaliła go przy pomocy magii i straciła przytomność… a wówczas Daniel zastrzelił jej rozpaczającego ojca. Na dodatek o tym, że w parku są przydatne karuzele dowiedział się od swojego syna, który chodził do miasteczka i miał już wtedy na malutką Emme crusha oraz był zazdrosny o jej relacje z inżynierem. Daniel biadoli więc coś o tym, że chciał przy okazji pomóc w romansie synowi i pozbyć się jego rywala. Próbował więc umotywować swoje postępowanie chęcią wsparcia potomka. (¬_¬;) A skoro już pozbawili ją wszystkiego, to Vincentowie wzięli ranną i cierpiącą na amnezje Emme pod swój dach, bo mogli ją dzięki temu ciągle obserwować. The end. No, prawie. Arnaud wmówił jeszcze potem dziewczynce, że są starymi przyjaciółmi i może mu zaufać.
Zdruzgotana MC jeszcze bardziej nie wie, co o tym wszystkim myśleć i decyduje się na protest głodowy. Trafia bowiem do prywatnej rezydencji Daniela w Paryżu, gdzie pilnują jej wojskowi i skąd wyprowadzana jest tylko na eksperymenty. Nie ma też kontaktu z Hugo & Co., bo armia zabiera gdzieś karuzelę, a co się z tym wiąże, uzależnione od niej duchy. W czym ta rozłąka nie trwa długo, bo dosłownie chwile później, okazuje się, że po stronie Daniela pracuje zdrajca, Gilles, którego znamy też ze ścieżki Serge’a i spokojnie wprowadza i wyprowadza on z rezydencji, kogo mu się żywnie podoba, przekazuje wiadomości, zbiera dowody i taka to była tajemna misja, jak z koziej dupy trąbka.
Przy okazji strajk głodowy także nie trwa za długo, bo Arnaud, który został nagle wcielony do armii i otrzymał dowództwo nad kilkoma ludźmi (to się dopiero nazywa kariera nepo baby!), błaga ją, by zjadła chociaż makaronsy, bo inaczej im zemrze, a tego by nie zniósł. Zresztą Arnauda w ogóle chyba pogrzało, bo polował na czarownicę, aby znaleźć kogoś, kto mógłby zastąpić Emmę w eksperymentach. A przynajmniej taką umowę zawarł z ojcem, w czym nie trwało to długo, bo z pomocą Gillesa MC uciekła z rezydencji, spotkała się z nim i przekonała go, że postępuje be be i tak nie wolno, a on uznał, że w sumie okej. Przy okazji wybaczyli wszystko sobie, uznali, że jednak dalej się kochają i muszą wspólnymi siłami powstrzymać Daniela, bo jeśli mają się kiedyś pobrać, to wstyd mieć takiego teścia. (Dobra, przyznaję, to już wstawka ode mnie, oni tak daleko nie planowali…).
Parka wraca do Paryża po tym, jak Emma o mało nie rozwaliła innego miasteczka – Paraouges, bo straciła kontrolę nad swoją magią, ale Arnaud ją powstrzymał, i konfrontują się z Danielem. Ten wyznaje wówczas, że jak był dzieciakiem, to stracił przez wojnę ojca i braci, więc znał jej okrucieństwo i właśnie dlatego nie cofnie się przed niczym, by zapewnić przewagę Francji. W czym Arnaud grozi mu bronią, Emma się smuci, a za ścianą wszystkiemu przysłuchuje się Marszałek, którego Crier i Gilles sprowadzili na miejsce jako świadka. Chcieli bowiem, by ktoś ukrócił samowolkę Daniela, bo tak naprawdę jego zabawy z czarownicami były nielegalne, dowództwo o nich nie wiedziało, zrobiło się bagno i generała czekał sąd wojskowy. Wcześniej jednak Arnaud strzelił w sufit, aby pokazać, że różni się od swojego ojca, i nie potrafiłby go zabić. Ale, ej, dude, czemu byś miał? Przecież Daniel już przegrał, a tak sam byś poniósł konsekwencje? Tymczasem pozwoliłeś jednak, by eksperymentowali na twojej niedoszłej dziewczynie, bo bałeś się sprzeciwić i odpowiadało ci, że będzie smutna, ale twoja, jeśli tatuś pozwoli, więc ten…?
W szczęśliwym zakończeniu Arnaud godzi się z Hugo, a potem razem z Emmą i Alice zamieszkują pod jednym dachem. Oczywiście, pani Vincent, nie miała pojęcia, że jej mąż jest psychopatą, chociaż wcale się z tym nie ukrywał. Chłopak wrócił też do pracy jako dziennikarz, bo jego epizod z armią był – nie dość, że irracjonalny – to nieoficjalny, więc nie wiązał z podobną karierą przyszłości. A! No i musiał napisać artykuł, w którym ujawniłby wszystkie dowody i obsmarował swojego ojca. (Ot, twórcy chcieli po prostu zrobić parę CG z chłopakiem w mundurze – innego wytłumaczenia dla tego pomysłu nie widzę). Wszystko więc układa się dla protagonistów bardzo pomyślnie, a ekipa z Rêve znika wraz ze zdjęciem klątwy. Co ciekawe, jest to jedno z nielicznych zakończeń, gdzie nawet Emma ma jakieś własne ambicje i plany, bo chce w przyszłości kontynuować dzieło ojca i założyć własny park.
W smutnym zakończeniu, gdy Emma traci kontrolę nad magią, Arnaudowi nie udaje się ją powstrzymać i uspokoić, więc MC znowu traci przytomność, magię i popada w kolejną amnezję. Zrozpaczony Arnaud postanawia więc odtworzyć scenariusz z przeszłości. Przedstawia się jako jej przyjaciel i próbuje odbudować wszystko od początku, brzydząc się sobą, jako krzywdę on sam i jego ojciec uczynili tej biednej dziewczynie. W czym w tej wersji, ponieważ znowu jest bezużyteczna, to przynajmniej niedoszły teść daje jej spokój.
A przechodząc do podsumowania, to do momentu pojawienia się w fabule Daniela, naprawdę przechodziłam ścieżkę z zainteresowaniem. Od początku wiedzieliśmy, co będzie tutaj konfliktem i że staruszek będzie robił za antagonistę, ale wyobrażałam sobie, że jego motywacja oraz postępowanie zostanie przedstawione w ciekawszy sposób. W efekcie ten dramat był strasznie nadmuchany, ale do stopnia, w którym wypadł poza ramy jakiejkolwiek wiarygodności. Poważnie, Daniel prowadził na boku operacje, która polegała na uprowadzaniu posądzonych o magie kobiet? To było jego hobby na weekendy? Na dodatek udało mu się zmusić do współpracy tyle osób, a tajną bazę wybudował… w swoim domu?
Miałam też wrażenie, że bardzo szybko rozwiązano tutaj konflikt między Emmą i Arnaudem, bo nie było już dla nich czasu antenowego. W czym na miejscu Hugo czułabym się bardzo niezręcznie, gdybym usłyszała, że jakiś kilkulatek ubzdurał sobie, że jestem jego miłosnym rywalem, więc tatuś-generał postanowił zapewnić mu wsparcie, zabijając rodzinę i niszcząc dom wybranki… No, rodzina świrów, i na miejscu Emmy lepiej byłoby trzymać się od nich z daleka. Tymczasem dość szybko uporała się z myślą, że Daniel zamordował jej ojca. Luz. Może i tak zaprosi go na ślub, bo przecież ktoś musi ją poprowadzić do ołtarza, a z Rêve został w pobliżu tylko Crier. To może chociaż Gilles? On z powodu wyrzutów sumienia w zasadzie uratował zadki wszystkim protagonistom. Nikt go jednak za te zasługi nie pochwalił. Nie awansowano go nawet do love interest. No, nieładnie, scenarzyści, nieładnie.
