Skip to content

Otome 4ever

Blog o grach otome i visual novel.

Menu
  • Aktualizacje
  • Plany wydawnicze
    • Plany wydawnicze 2025
    • Plany wydawnicze 2026
  • Recenzje
    • Otome / Visual Novel
    • Gacha / Mobile
  • Inne
    • Poradniki
    • Top 5
    • Różne
    • Linki
  • FAQ
    • FAQ
    • Polityka prywatności
  • Kontakt
Menu

Recenzja gry: Iris School of Wizardry: Vinculum Hearts

Posted on 02/02/202112/01/2024 by Hina

Iris School of Wizardry known as ISW is the school where smart, talented, and rich boys and girls attends. It’s very difficult to enter, but after they graduate, their future is promised to be working in a various elite section for the government organization. Aria who lost her parents when she was small. As she was working in the second-hand book shop, she dreamed to be a great wizard like her father. She received a letter. It was the letter of acceptance to ISW—— (źrodło: Nintendo eShop)

  • Tytuł: Vinculum Hearts ~Iris Mahou Gakuen~
  • Developer: OperaHouse
  • Wydawca: OperaHouse
  • Ilustrator: Marika (茉莉花)
  • Pełen dźwięk: japoński
  • Napisy: angielskie, japońskie
  • Rozszerzenia i powiązane tytuły: –
  • Mój czas gry: 12 h

Bohaterowie

Główna postać:

Aria Austin
Osierocona przez rodziców właścicielka księgarni, która dostaje zaproszenie do szkoły magii.

Dostepne ścieżki / Love interest:

Clyde King
Przewodniczący Rady Studentów
<<RECENZJA>>
Matias Archibald
uczeń
<<RECENZJA>>
Cyril Grundy
uczeń
<<RECENZJA>>
A-Jay Blackford
uczeń
<<RECENZJA>>
Keith Knight
Dowódca Zakonu i nauczyciel
<<RECENZJA>>
Secretna ścieżka
Dostępna po ukończeniu innych
<<RECENZJA>>

Ocena ścieżek: (*♡∀♡) Cyril ⊳ Clyde ⊳ Keith ⊳ Secret Route ⊳ Matias ⊳ A-Jay (ᗒᗣᗕ)՞

Recenzja

„Iris School of Wizardry Vinculum Hearts” to jedna z kilku gier otome od OperaHouse Inc. na moim koncie. Miałam więc pewne wyobrażenia i oczekiwania. Zwykle ich gry są portami aplikacji mobilnych, stoją na dobrym poziomie technicznym, mają ładną oprawę wizualną i świetnych seiyuu… ale fabuła jest w ich wypadku w najlepszym razie umowna albo po prostu niedopracowana. Dlaczego? Głównie z powodu ich krótkości. Bardzo ciężko na przestrzeni kilku rozdziałów opowiedzieć coś sensownego — o napisaniu wiarygodnych relacji między bohaterami nawet nie wspominając.

Uniwersum „Iris School of Wizardry Vinculum Hearts” do złudzenia przypominało mi to, które wykreowała w swoich powieściach J.K. Rowling w serii powieści o Harrym Potterze. I to do tego stopnia, że miejscami czułam się, jakbym czytała fanfika, a nie niezależną historię. Jako graczom przyjdzie nam się wcielić w nastoletnią sierotę o imieniu Aria Austin. Dziewczyna straciła obu rodziców w wypadku i odtąd w samotności prowadziła księgarnię, aż pewnego dnia, zupełnie nieoczekiwanie, dostała zaproszenie do prestiżowej Akademii Czarodziei, gdzie zwykli studiować magowie z najlepszych rodów, dzieci polityków i ogólnie śmietanka towarzyska tego świata. Nie zastanawiając się wiele, MC przystąpiła do egzaminów wstępnych i zdała je czarująco! (Wybaczcie mi ten średni żart językowy 😉). W czym sporą przewagę w tym wyzwaniu zapewniła jej ejdetyczna pamięć. Aria potrafi bowiem zapamiętać wszystko, co chociaż raz w życiu przeczytała/zobaczyła. Przyjdzie więc nam dla odmiany poprowadzić losy bohaterki, która ma chociaż jakąś ciekawą moc.

Na miejscu Aria będzie mogła nawiązać bliższą relację z jednym z 5 przedstawicieli prestiżowego klubu studenckiego – a nawet sama wstąpić w jego szeregi. Do grona potencjalnych love interest zalicza się zatem złotowłosy, mega utalentowany Clyde aka Książe z Bajki, o cudownym głosie Tetsuya Kakihara (znanego między innymi z roli Victora w „Code Realize”), w którym kocha się prawdopodobnie cała żeńska część szkoły. Zaraz za nim do wyboru mamy jeszcze Matiasa Archibalda, nieco pochmurnego, wiernego przybocznego Clyde’a, który skrywa smutny sekret. Następny jest Cyril, pyskaty tsundere i shota w jednym, który chętnie będzie z naszą bohaterką rywalizował i który jest absolutnie uzależniony od słodyczy. Dalej mamy A-Jaya – takie połączenie archetypu Harry’ego Pottera z Syriuszem Blackiem, bo chłopak brzydzi się magią, a jednocześnie sam pochodzi ze znanego i potężnego rodu. Wreszcie, jeśli uczniowie to dla nas za mało, to możemy też uderzać do grona pedagogicznego, a konkretnie Profesora Keitha – lokalny odpowiednik Snape’a – który przewodzi oddziałom specjalizującym się w walce z czarnymi magami.

(Gra posiada jeszcze jedną, ukrytą ścieżkę, ale nie chce wspominać o niej za wiele, by nie psuć nikomu niespodzianki z odkrywania, w każdym razie będzie to jeszcze dodatkowa opcja romansowa dla wytrwałych. Na dodatek dość zaskakująca i z mroczną otoczką. W sumie dostajemy zatem aż 6 ścieżek po dwa zakończenia: happy ending i tragiczny, często dość straszny bad ending, bo scenarzyści się z nami nie patyczkowali. Ah, no i niestety nie, nie jest to Ashley chociaż wielokrotnie wydawała mi się ciekawsza od panów. W jej przypadku możemy co najwyżej liczyć na 1 CG).

Jeśli zaś chodzi o same problemy w poszczególnych ścieżkach, to były one dość różne i przyznaję, że zaskakiwały mnie niekiedy swoją „powagą”. W sensie dotyczyły zagadnień, których nie spodziewałam się po tak bajkowej i prostej gierce. Niestety, wspomnianym wątkom towarzyszyły też przeogromne dziury logiczne w scenariuszu. Tak wielkie, że mogłyby służyć za portale do krainy absurdu. Widać więc, że twórcom albo zabrakło czasu, albo też planowali jakieś kontynuacje, które nigdy nie miały miejsca. Tu i ówdzie pojawią się bowiem kwestie, które nigdy nie zostają wyjaśnione (albo po prostu nie mają sensu), ale może to być też po części wina średniej jakości tłumaczenia.

Nastawcie się też – jak już wspominałam – na wiele nawiązań do twórczości Rowling, bo dostaniemy tu dosłownie wszystko: zwierzęta strażnicze, zajęcia szkolne, latanie na miotłach, lokalny odpowiednik Śmierciożerców i lorda Voldemorta oraz wiele, wiele innych. Ja się pokoleniowo z powieściami o Harrym Potterze absolutnie rozminęłam, więc nie mam do nich żadnego sentymentu, ale może dla kogoś tak silna inspiracja będzie tylko zaletą? Nie wiem. Mnie raczej bawiła, ale nie drażniła za specjalnie. Wiedziałam bowiem czego się spodziewać i że to będzie trochę takie odcinanie kuponów na fali popularności jednego brandu, ani więc mi to nie przeszkadzało, ani nie sprawiało, że postrzegałam kopiowanie jako wartość dodatnią.

Mechanicznie nie ma co się o tej grze za bardzo rozpisywać. To typowa visual novel oparta na drzewie dialogowym, gdzie jedna z 2 lub 3 odpowiedzi daje nam „wpływy” u bohatera, co zaprowadzi nas do happy endingu, a inne są „niepunktujące”, więc możemy skończyć z bad endingiem. Wybór poprawnej opcji jest oznaczony animacją serduszka, abyśmy dodatkowo wiedzieli, czy kliknęliśmy to, co trzeba. Jeśli chodzi zaś o samą konstrukcję rozdziałów, to na wstępie musimy przejść wspólny, krótki prolog, a po nim możemy już wybrać dowolną z 5 opcji (sugerowaną kolejność znajdziecie w solucji poniżej). Do odblokowania ukrytej, szóstej ścieżki będziemy potrzebowali przejść kawałek opowieści A-Jaya (wskazówki również są dostępne w poradniku). Na dokładkę dostajemy jeszcze galerię z CG – a tych jest po kilka na postać.

No to co mi się podobało? Przede wszystkim MC. Wreszcie mamy dziewczynę, która jest aktywna, myśląca i zaradna. Jasne, w sprawach damsko-męskich dalej wydaje się zagubiona, ale przynajmniej była odważna, nie panikowała i nie powtarzała „Wstaw-dowolne-imię-kun!”, zamiast działać. Pozytywnie zaskoczyła mnie również ścieżka Cyrila, a i bad endingi sprawiały, że niekiedy się ożywiałam. Powiedziałabym wręcz, że te „dark” motywy wyszły im nawet lepiej od głównej opowieści.

Co mi nie podeszło? Wspomniane dziury logiczne i fakt, że historie są bardzo krótkie. Ledwo pięć rozdziałów, z czego jeden jest wspólny dla wszystkich. Trudno w tak krótkim czasie polubić bohaterów, a co dopiero przejąć się ich losem. Mam też wrażenie, że twórcy nie bardzo mogli się zdecydować, które z motywów czarodziejskiego świata wepchnąć, a które pominąć, przez co dostajemy czasami absolutny chaos, jakby ktoś wpakowywał do koszyka zakupowego połowę zawartości asortymentu sklepu podczas wyprzedaży… Jak 8-latek w dziale ze słodyczami. „I jeszcze to, i jeszcze to, i to…”. Aż w pewnym momencie niknie nam, o co chodziło w fabule.

W każdym razie „Iris School of Wizardry Vinculum Hearts” to taki typowy średniak. Dało się to przejść bez większych trudności, więc nie będę Was odstraszać czy zniechęcać, ale wątpię, że kiedykolwiek ktoś nazwie to swoją ulubioną otome. No, chyba że kochaliście Harriego Pottera, brakuje Wam świata czarodziejów i właśnie na taki rodzaj „kontynuacji” przygody z magią z dzieciństwa czekaliście. (A ja w ramach uzupełnienia dodam, że jeśli kojarzycie growe portfolio od OperaHouse to jedna z ich najlepszych produkcji – więc teraz już mniej więcej wiecie czego się spodziewać).

Iris School of Wizardry Vinculum Hearts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Cześć, jestem Hina! Prowadzę bloga od 2019 r. Jeśli podoba Ci się, co piszę, zostaw komentarz i wpadnij ponownie. Dziękuję za odwiedziny!

Moje ID

Chcesz pograć wspólnie albo pogadać? Znajdziesz mnie na:

Steam

Discord

Love&DeepSpace: 83000453341

KAWKĘ DAJ BLOGGEROWI...

Postaw kawę

Chociaż pisanie o grach sprawia mi dużo przyjemności, to jednak czasami koliduje z codziennymi obowiązkami.

Jeśli podoba Ci się, co tworzę i chcesz okazać mi wsparcie, baaardzo dziękuję za postawienie kawy. Porządna dawka ciepłego naparu rozgrzeje mi serducho i pomoże mi utrzymać bloga jak najdłużej.

Ta strona nie jest sponsorowana przez żadną firmę ani nie jest finansowana z żadnego innego źródła poza moimi własnymi środkami.

Spoiler alert!

Na blogu znajdują się dwa typy recenzji: gier (pozbawione spoilerów) i ścieżek/postaci (ze streszczeniami i spoilerami).

© 2026 Otome 4ever | Powered by Superbs Personal Blog theme