Uwaga: jeśli z kolei absolutnie nie tolerujesz motywu zakazanej miłości na linii profesor-uczeń, to nawet nie odpalaj tej ścieżki, bo może być triggerująca.
A skoro ostrzegłam, to zaczynam wylewać wiadro z pomyjami… Jeśli czytaliście moją recenzję klasycznego Hakuōki, to wiecie, że Harada to jedyny z 12 love interest, którego faktycznie nie lubiłam. Archetyp tej postaci zestarzał się bardzo źle, bo reprezentuje w męskości wszystko to, co dzisiaj wywoływałoby mocne eeek. Przez większość ścieżki albo chleje z Shinpachim (a potem sam, gdy ten drugi jest zbyt zdołowana sytuacją polityczną i odmawia chodzenia na sake (¬_¬;)), albo robi dziwne podchody do Chizuru, w tym ten słynny, wymuszony pocałunek, bo to jedyna metoda, którą znał, by „opanować kobiecą histerię”. Na dodatek pierdoczył te swoje ciągłe farmazony o tym, że „panie muszą robić to, a panowie tamto” – bo jest jedynym autorytetem w dziedzinie podziałów płciowych. No, jak widzicie, nie znosiłam typa, bo nawet w historycznym settingu i na tle innych postaci wypadał po prostu niekorzystnie… A przynajmniej dla współczesnego odbiorcy w momencie, gdy pozostali bohaterowie trochę jakby zapominali, z której epoki się wywodzą. Tymczasem Harada pozostawał aż za wierny realiom, uderzając w granice komfortu.
Bałam się więc tej ścieżki, oj bałam, bo skoro nie darzyłam sympatią Harady w grze głównej i dopiero fandiski nieco podreperowały moją opinie na jego temat (ktoś tam w Otomate popatrzył uważniej na scenariusze z przeszłości, złapał się za głowę i zaczął to rozpaczliwie w dodatkach naprawiać), to nie wiedziałam, co zaserwuje mi Hakuōki SSL ~Sweet School Life~. I wiecie co? Znowu było toksycznie XD Bo tym razem nasz „dojrzały” typ postanowił złamać tabu dotyczące relacji na linii nauczyciel – uczeń i zrobił to dokładnie tak, jak spodziewałabym się po kimś, kto manipule osobą młodszą od siebie. Ale zaraz, zaraz! Ktoś może mi zarzucić. Przecież ten sam motyw pojawia się w historii profesora Hijikaty. Niezupełnie. Ten bowiem, gdy tylko zauważa, że coś jest w ich kontaktach nie tak, nie godzi się nawet na wysłuchanie wyznania miłosnego od Chizuru czy przyjęcie głupich walentynek… Usiądźcie więc wygodnie, bo zaraz dowiecie się, co działo się tutaj!
Zacznijmy od tego, że Harada nie byłby sobą, gdyby nie wplatał do swojego dialogu czegoś o rolach płciowych. Ktoś mógłby powiedzieć, że to objaw jego „rycerskości”, ale nie trzeba być nawet „radykalną feministką”, aby wiedzieć, że kobieta ma prawo wybrać, jak jest traktowana, a nie godzić się z tym, że ktoś jakoś postępuje i już. Przypomina mi się słynny zwyczaj z całowaniem dłoni, więc wyobraźcie sobie, że ktoś ślini Wam rękę, bo „ma takie zasady i już”. Nieważne, czy Wam się to podoba. Najwyżej siłą przytrzyma Wam łapę. No to Harada, już na początku gry, mówi naszej Chizuru, że nie potrafi traktować jej tak samo jak reszty wychowanków. Dlaczego? Bo jest dziewczyną, a on nie miał doświadczenia z uczennicami, bo do tej pory wychowywał tylko niepokornych chłopców. (Co jest przy okazji dosłownym przeciwieństwem Hijikaty, który wprost informuje, że „skoro sama wybrałaś Hakuo, to nie ma taryfy ulgowej, bo ma być sprawiedliwie”).
Szybko też daje dowód tej swojej opartej na podwójnych standardach filozofii. Gdy zbliżają się trudne egzaminy, to wszystkie dzieciaki są mocno poddenerwowane. Harada zauważa, oczywiście, że Chizuru się bardzo stresuje i jako jej nauczyciel oraz wychowawca, chce temu jakoś zaradzić. Co byłoby bardzo miłe… ale robi to w sposób, który pewnie posłałby go z miejsca na dywanik dyrektora, gdyby ktoś to zobaczył. Każe bowiem zamknąć MC oczy, a potem wkłada jej w usta pokkī – czyli taki czekoladowy paluszek (który nota bene podobno został wyprodukowany już w 1965 roku!). Czemu nie mógł jej podać po prostu pudełka? Bo wtedy nie byłoby to tak zalotne, ale zważywszy na ich dynamikę, to mnie przeszły ciary. A na miejscu tatki Kondou nasłałabym na Haradę oddział rasetsu, gdyby to była moja nastoletnia córka…
Ale idziemy dalej! Podczas eventu z walką na pistolety wodny, na publicznym basenie, gdzie ląduje całe Hakuo w wyniku intrygi Okity, Harada sugeruje dziewczynie, że może wybrać kogokolwiek jako swojego partnera i nie musi się obawiać, że ktoś będzie na nią zły. Miłe? Bardzo miłe. Chizuru postanawia więc zostać przy nim, a potem nawet wspólnie skorzystać z nauczycielem z nagrody, którą był posiłek w pobliskim barze. Niezdradna MC potyka się jednak przy basenie i wpada w ramiona Harady, co wprawia ją w zakłopotanie. Potem zaś dręczy ją przekonanie, że on z pewnością wstydzi się spędzać czas z uczennicą, gdy otaczają ich tylko pary… Ale facet ją uspokaja, że to nic takiego, co zrzuca jej kamień z serca. I byłoby naprawdę super, lecz potem dodaje, iż fakt, że Chizuru czuje się przy nim zrelaksowana, to w żadnym razie nie jest komplement dla mężczyzny. No ja cię pierdzielę… Jasne, powinna być na ciągłym alercie, że zaraz ją obmacasz albo gorzej? Heh… Ale, wiecie, faceci = wilki i te sprawy. Słyszeliśmy to już z milion razy.
Pomijam już następne dalsze, mniejsze i większe aluzje. Podczas eventu z konkursami klas, Chizuru ląduje jako główna atrakcja w maid cafe, co było jednak za jej zgodą, więc nie mam pretensji do uczniów. Los jednak chce, że w trakcie wykonywanie swoich obowiązków znowu krzywo stąpa, bo ktoś ją potrącił, wstając od stolika (ona ma coś ewidentnie z błonnikiem albo z nogami w tej ścieżce) i spanikowany Harada postanawia – we własnych ramionach – zabrać ją do pielęgniarki. Biegnąc. Tak by nie wzbudzać paniki wśród reszty uczniów pewnie XD. Chizuru, naturalnie, nic poważnego nie jest, no ale jej serduszko bije szybciej na myśl, że była „jak księżniczka” dźwigana po szkole. No i martwi się, czy nie była za ciężka. W czym ja rozumiem, że to był fanserwis, ale chciałabym zobaczyć, jak w podobnej sytuacji Harada traktuje np. Okitę. Taka scenka podobałaby mi się 100% bardziej!
Jakbyście tęsknili za informacjami, czego oczekuje się od kobiet, to bez obaw, Harada przypomni o tym, już w następnym evencie. Kiedy wspólnie ozdabiają rezydencję Serizawy, by przygotować ją na obchody świąteczne, nasz sensei zauważa, że Chizuru potrafi szyć, gotować i jest nastawiana na posiadanie rodziny… Byłaby więc dobrą żoną. Postaram się jednak być tutaj wyrozumiała, bo o ile wydarzenia nie toczą się w kontekście historycznym, to gra została wydana w 2014 roku. Co zważywszy dodatkowo na to, że mówimy o Japonii robi swoje. Okej, starter pack żonki-służącej potwierdzony.
Potem przechodzimy jednak do najgorszego fragmentu tej ścieżki. Przypomnijmy, że Chizuru to mieszkająca samotnie uczennica pierwszego roku. Jej ojciec przebywa gdzieś z dala od domu na wyjeździe służbowym. Harada zaczyna jednak zabierać dziewczynę po Nowym Roku na wycieczki nad morze, a potem wchodzi z nią w otwarty romans… Dokładniej to, zgodnie ze znanym nam schematem, całuje ją nagle w szkole i wprowadza ją tym samym w niemały szok, bo dosłownie chwile wcześniej dowiedziała się o jego transferze do innej szkoły. Dlaczego? By trzymać wszystko w tajemnicy i nie budzić kontrowersji, bo „społeczeństwo by ich nie zrozumiało”. Duh… W czym facet jest tutaj dość przebiegły. Dosłownie wyślizgał się przed ostracyzmem, skandalem i krytyką. Nie chce rezygnować z kariery nauczyciela, więc przenosi się do innej placówki, która też jest finansowana przez Serizawę, co w zasadzie w żaden sposób nie wpływa na jego pozycje i życie. Widać nie ma sobie nic do zarzucenia jako pedagog. Z czym z naszą MC spotyka się systematycznie, po kryjomu, po godzinach i w weekendy. Co więcej, z kontekstu wynika, że do schadzek dochodzi też w mieszkaniu Kondou. Nawet do skonsumowania związku… Ciekawe, czy w jego sypialni? I znowu potwierdzę, ja wiem, że to gra otome, że to tylko takie fantazje, itd., itp., ale sami przyznacie, że z perspektywy rodzica brzmi to jakbyśmy nagle dostali konwencje horroru? (* ̄▽ ̄)b
Ma gościu szczęście, że Hijikata i dyrektor Kodo się o tym nie dowiedzieli. Wątpię, by mieli dla niego jakąkolwiek wyrozumiałość. Dlatego znowu – dla kontrastu przypomnę – że Hijikata zaczął spotykać się z Chizuru, gdy ta dorosła i została nauczycielką. Więc poczekali LATA, nim pozwolili sobie zrobić cokolwiek z tym „skandalicznym” uczuciem z przeszłości. Tymczasem nasza zuch chłopak, Harada-sensei, dostaje błogosławieństwo od przynajmniej jednej osoby… Brata MC? Nie. Jej ojca? Nie. Kogoś z grona pedagogicznego? Też błąd. Ano, od Serizawy, który przyłapuje ich pewnego razu na mieście. XD Co jest wręcz zarąbie, że najbardziej śliski i antagonistyczny typ, skomentował ich relacje na zasadzie „luz, Sanosuke-kun, nic nie widziałem! Co prawda mogę cię odtąd szantażować, ale jak chcesz kręcić na boku z uczennicą, to no problemo. He he…”.
I to by było już wszystko moi drodzy! Ta ścieżka zawierała dosłownie wszystko, czego nienawidzę w tropie nauczyciel + uczeń. Zdecydowanie jednak nie jestem fanem tego typu opowieści, więc proszę o wyrozumiałość. Po prostu uważam, że jeśli postać ma zachowywać się amoralnie, to chce by narrator (czy to ustami postaci, MC, czy sam) mi to zaznaczył. By nie było w tym hipokryzji. Wiecie, uwielbiam Yanga z „Piofiore”, który jest szaleńcem i mordercą, Toumę z „Amnesia”, który sam widzi, że jest z nim coś mocno nie tak, czy Ascota z „Mistionia’s Hope”, którego tłumaczy biologia, ale w przypadku Harady scenarzyści mają brzydką tendencje, by wmawiać nam, że to super chłop, chociaż dosłownie otaczają go czerwone flagi. A wystarczyłby chociaż jeden komentarz, że to co robią jest złe i luz. Przyjęłabym na klatę, że to miała być opowieść o toksyku.
Z drugiej strony, nie mogę powiedzieć, że Harada był tutaj OFC, bo niektóre z jego cech drażniły mnie już w klasycznej grze. Może więc twórcy chcieli oddać tą dość specyficzną – i nierówną – dynamikę tej pary? Nie wiem. Zdecydowanie jednak wolałam jego wcielenie, w którym dla obrony pewnych wartości był gotowy rozciąc sobie brzuch i nosił ślady, po nieudanym harakiri, niż tutaj, w skórze szkolnego predatora.
Ale, jak już wspominałam, świat się zmienił. Kiedyś nawet nie zwrócilibyśmy uwagi na pewne rzeczy poruszane w tych wątkach albo uważalibyśmy je za normalne. Teraz jest jednak inna wrażliwość i mam wrażenie, że Harada porostu zbyt odstaje od współczesnych oczekiwań. Jasne, pewnie wielu z Was, (zważywszy, że dla tysiąca graczy, Hakuōki będzie pierwszą grą otome), ocenia go przez pryzmat sentymentu. Mnie to nie uchroniło. Dlatego fanów postaci jeszcze raz przepraszam~! Uznajmy, że to kwestia gustu, a moje uwielbienie i tak jest zarezerwowane dla Saitō, więc dla innego bisha nie miałabym już w serduszku miejsca.
