Skip to content

Otome 4ever

Blog o grach otome i visual novel.

Menu
  • Aktualizacje
  • Plany wydawnicze
    • Plany wydawnicze 2025
    • Plany wydawnicze 2026
  • Recenzje
    • Otome / Visual Novel
    • Gacha / Mobile
  • Inne
    • Poradniki
    • Top 5
    • Różne
    • Linki
  • FAQ
    • FAQ
    • Polityka prywatności
  • Kontakt
Menu

Crier (Genso Manège)

Posted on 23/02/202617/02/2026 by Hina

Uff, pomyslałam, patrząc na bios postaci, wreszcie love interest, który jest rówieśnikiem naszej bohaterki, a nie kandydatem na jej ojca. Może więc w końcu – w końcu – jakaś ścieżka mi się w Genso Manège, tak bez narzekania, spodoba. Stękałam bowiem na Hugo, stękałam na Serge’a, więc Crier miał szansę przerwać ten maraton znudzenia i rozczarowania… Tyle że tego nie zrobił. Więc ten… no… spoiler? I tak jak miałam już mniej udaną kopie Lupina, jeszcze gorszą Van Helsinga, tak do grona osobliwości i mutantów podrobionej obsady Code: Realize dołączył Victor. Tak samo bowiem jak doktorek, tak i Crier będzie pozował na dobrą duszyczkę, choć w rzeczywistości będzie po prostu zapatrzony w swoją misję i marzenia, do stopnia, w którym robi się to aż egoistyczne.

Ale po kolei! Nasza MC – czyli Emma – ląduje na zaproszenie Hugo, dyrektora La Foire du Rêve w zaczarowanym wesołym miasteczku, które jest pod wpływem klątwy. Z jakiegoś powodu pracownicy nie mogą go opuszczać – ale całą zagadkę wyjaśnia nam już w sumie ścieżka Hugo, więc tutaj nie było już żadnej niespodzianki. Tyle że Crier jest wyjątkiem. Może swobodnie łazić, gdzie mu się podoba. Twórcy zaś nieudolnie ukrywają przed nami tajemnicę, co go w sumie różni od pozostałych, chociaż jako odbiorcy doskonale znamy prawdę, bo domyśliły się tego każdy, kto dodając wynik 2+2 nie otrzymuje wyniku 5… Tak, Crier nie był żadną duszą, nie znajdował się w stanie agonalnym, nie powstał za sprawą magii. Stąd – tak jako jak Emma – jako żywy człowiek, mógł robić, co mu się podoba i żadna klątwa się go nie imała. A już zwłaszcza nie ta z La Foire du Rêve.

Cłkiem fajna sytuacja, co nie? Ano, nie do końca, bo prowadziło to do tego, że mimowolnie stał się dla reszty ekipy „chłopcem na posyłki”. Mógł bowiem robić dla pozostałych zakupy i Emma, wiecznie czująca potrzebę bycia użyteczną, chciała go w tym wspierać, tyle że chłopak nie chciał jej towarzystwa, a wręcz nazywał ją ciężarem. I wiecie, co na to zrobiła Emma? Ano to, co każda szanująca się bohaterka gier otome. Schowała dumę do kieszeni i postanowiła, że im bardziej Crier będzie ją odtrącać, tym ona z jakiś masochistycznym zacięciem będzie mu wchodzić tam, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę, byleby w końcu był dla niej miły i zechciał ją akceptować. Albo chociaż tolerował.

Okej, okej, zabrzmiało to nieco ostro. Tak naprawdę daję jednak Emmie sporą taryfę ulgową, bo chociaż nie cierpię tego motywu w grach, to jednak biorę poprawkę na to, że MC była siedemnastolatką. A to oznacza, że jej potrzeba przynależności do grupy i bycia lubianym, była ważniejsza niż wszystko inne. Czasami w stopniu, w którym było to szkodliwe dla samej bohaterki, ale hej, uroki mdłości, nie? Dlatego Emma, bardzo, ale to bardzo, bardzo chciała, by Crier pozwolił jej chodzić na zakupy ze sobą, ale ten reagował na jej prośby alergicznym „dziewczyny są bleh!” i nie chciał się przełamać nawet pod naciskiem Hugo.

W każdym razie Emma żali się ze swoich złych relacji z Crierem innej dziewczynie w parku – Clarze. Ta jednak pociesza ją, że nie powinna brać powarkiwań i złośliwości Criera do serca, bo jest typowym tsundere… znaczy, że to tak naprawdę złoty chłopak, ale brakuje mu obycia z płcią piękną, dlatego czasami zachowywał się jak buc. Tak przez 4/5 czasu antenowego. W rzeczywistości więc wcale nie uważał towarzystwa Emmy za uciążliwe, ale po prostu nie wiedział, jak powinien się przy niej zachowywać, więc wybierał zawadiacką agresję i pokazywanie, że co to, to nie on. Wiecie, tak samo, jakby postępował przy innych samczykach. Co też – nawet jeśli irytujące – było realistyczną kreacją postaci. Niech tam stracę i przyznam twórcom rację. Ten jeden raz. Dlatego ten dziwaczny taniec godowy nastolatków będzie znaczną częścią tej ścieżki, przeplatanym dwoma innym, dużymi wątkami.

Po pierwsze Emma dowie się, że Crier i Clara są bliźniaczym rodzeństwem, co było oczywiste dla każdego, kto miał przynajmniej dwie szare i działające komórki, no ale ona nie zauważyła, że młodzi spędzają razem dużo czasu, że czują się ze sobą cholernie swobodnie i wyglądają bardzo podobnie. Wręcz przeciwnie, czuła coś na kształt dyskomfortu, że Crier jest z jakiegoś powodu miły dla Clary, ale dla niej samej, to już nie… Well, może ma crusha na Clare? Może mają lepszą chemię? Może ma inne powody? Nie tak, że musiał się przecież z tego tłumaczyć. W każdym razie leżało to dziewczynie na żołądku jak stary ser po niezbyt świeżej pizzy, aż rodzeństwo wreszcie wyjaśniło jej swoją relacje. W czym, aby nie było, to nie tak, że Emma pluła z zawiścią żółcią czy coś. Nope, najzwyczajniej było jej niewyraźnie. A co do ich bliźniaczyskości, bliźniactwa, bliźnięstwa… wiecie czego, to nie była to nawet żadna tajemnica poliszynela. Po prostu nikomu nie przyszło do głowy, że Emma o tym nie wie i należałoby ją w sytuację wprowadzić.

Po drugie, MC poznała też powód, dlaczego rodzeństwo trafiło do Rêve. Tak naprawdę… Clara też była zbłąkanym duchem, której prawdziwe ciało znajdowało się daleko stąd i było bliskie śmierci. Od dziecka zawsze borykała się z kiepskim zdrowiem, aż pewnego razu namówiła brata, by wymknął się z nią z domu na małą przygodę. Ta wyprawa zakończyła się tym, że Clara wpadła w śpiączkę, a Crier wyrzucał sobie, że był winny całej sytuacji, bo zgodził się zabrać ją do La Foire du Rêve. Co zresztą wyszło dziewczynie w pewnym sensie na dobre, bo Hugo pozwolił jej duszy zostać i Clara miała chociaż iluzję tego, że cieszy się z pracy, poznaje ludzi, ma jakiś znajomych, nie tkwi zamknięta w pokoju…

W efekcie Crier postanowił, że zostanie z siostrą, bo chciał mieć na nią dalej oko. ALE! Ponieważ doprowadził do tak potwornej sytuacji, to odtąd nie może być sam szczęśliwy. Nie może przyjaźnić się z Emmą, nie może spotykać go nic fajnego i przede wszystkim, nie może na poważnie zajmować się swoją pasją, jaką było występowanie przed publicznością, bo MUSI cierpieć. Tak, taką miał idiotyczną motywację, a jak Clara się o tym dowiedziała – bo Crier pożalił się wreszcie Emmie, usprawiedliwiając tym samym, dlaczego był wobec niej bucem i dlaczego musi trzymać ją na dystans – to się wściekła. I wcale się jej nie dziwię, bo chociaż Crier mianował się na męczennika roku, to ledwo kwalifikował się do konkursu… Tam naprawdę byli lepsi zawodnicy. Ot, by nie szukać daleko, Lyon.

W każdym razie Crierowi jest potem przykro, że tak zdenerwował siostrę, próbuje ją przeprosić i wszystko jakoś odkręcić, przyznaje też, że w sumie to nie dołączył do La Foire du Rêve tylko dla niej, ale naprawdę lubił występować. Konkretniej to żonglować. Tyle że Clara nie zamierza mu wybaczyć, póki nie spełni jej żądań – a tym było umawianie się z Emmą, bo tak sobie dziewczyna wymyśliła. I co na to MC? Mówi stanowcze „czemu nie?”, bo już wcześniej Clara jej zasugerowała, że fajnie by było, jakby MC miała crusha na jej brata, więc dziewczyna dosłownie sobie takie uczucie wydevelopowała na zamówienie. W czym była to chyba jedna z najmniej romantycznych sytuacji, jakie w grze otome widziałam. Na zasadzie: „ej, podoba ci się mój brachol?”, „Nie wiem, może? Nawet ujdzie.”, „Spoko, to załatwię wam randkę!”.

A skoro Clara tak chciała, Emma nie stawiała oporu, a Crier nie miał wyjścia… Dlatego  parka zaczęła z sobą umawiać się na takie „niby randki”, trzymać się za rączki, rozmawiać, wpieprzać wspólnie słodycze i ogólnie doszli do wniosku, że w sumie, to im się chyba to całe „chodzenie” nawet podoba. Przy okazji Emma uznała, że od teraz jej sensem istnienia będzie wspieranie Criera w jego marzeniu, aby został tym idealnym akrobatą/magikiem/żonglerem/wstaw dowolne i towarzyszyła mu podczas jego treningów czy występów. Crier zaczął bowiem odwiedzać różne szpitale, gdzie pokazywał sztuczki dla chorych dzieci, z czego chciał zresztą zrobić w przyszłości swoją karierę. A skoro wszystko mu się tak fajnie ułożyło, to nawet kupił Emmie ozdobę do włosów, sam jej ułożył koka i podziękował za wsparcie, bo jednak jej towarzystwo i pomoc okazały się bardzo cenne. No i była już jego dziewczyną, jakby nie patrzeć. Chociaż zasłaniał się tym, że głownie chce się jej zrewanżować za spełnianie kaprysów Clary.

W finale ścieżki Crier zwraca na siebie uwagę jakiegoś bogatego barona, który proponuje chłopakowi, by ten odtąd zabawiał gości na jego prywatnych przyjęciach, ale nastolatek odrzuca tę propozycję. Tłumaczy też zmartwionym dziewczynom, że nie zrobił tego dlatego, bo chciał dalej tkwić w swoim męczeństwie, ale po prostu woli występować przed potrzebującymi – dziećmi, starszymi, wymagającymi pocieszenia, czyli taką właśnie szczerą publicznością, a nie przed znudzonymi, arystokratycznymi snobami. Co ostatecznie prowadzi do tego, że Crier godzi się z Clarą, bo siostra mu już wszystko wybacza i na dodatek udało się jej go szczęśliwie zeswatać.

W złym zakończeniu Emma zdejmuje ostatecznie klątwę z wesołego miasteczka, ale sprawy nie układają się tak dobrze, jak można by podejrzewać. Chociaż Clara wcześniej zapewniała przyjaciół, że jest gotowa wrócić do swojego ciała i zmierzyć się z tym, co ją potem czeka, to szybko okazuje się, że być może popełniono błąd. Clara wkrótce potem umiera i Crier nie potrafi sobie tego wybaczyć. Dochodzi do wniosku, że już lepiej byłoby, gdyby pozostali razem w La Foire du Rêve, bo nawet taka iluzja życia była lepsza od utraty swojej bliźniaczki. Co prawda Emma dalej z nim jest, próbuje go pocieszać, ale w żałobie Crier ani nie je, ani nie śpi, ani nie występuje, aż wreszcie błaga MC, by pozbawiła go wspomnień. By użyła swojej magie i uczyniła go wolnym, bo nie potrafi znieść tego smutku. A ta, chociaż wie, że będzie musiała odtąd sama dźwigać tajemnicę, że ktoś taki jak Clara w ogóle istniał, godzi się i wymazuje wszelkie wspomnienia o dawnej przyjaciółce.

W szczęśliwym zakończeniu, po tym jak znika La Foire du Rêve, Emma i Crier stoją jeszcze przez jakiś czas pośrodku pustego lasu. Po pożegnaniu się z Serge’em, który odchodzi do własnych spraw, parka wyznaje sobie oficjalnie uczucia i postanawiają już na poważnie być razem. Okazuje się także, że Clara, chociaż dalej w kiepskim stanie, to jednak walczy o zdrowie, a nawet będzie odtąd słała do przyjaciół listy, udzielając bratu sercowym porad i wspierając ich wspólne podróże. (Ogólnie to 3 lata w śpiączce wyszły na jej korzyści, bo medycyna zrobiła postęp i jej przypadłość stała się przez to uleczalna XD). Zakochani postanowili tymczasem nie zostawać w jednym miejscu, ale wieść życie typowe dla włóczących się artystów. W czym Crier wiedział, że dla Emmy taki brak stabilności mógł być dużym wzywaniem, ale nie chciał się z nią rozstawać, ani rezygnować ze swoich pasji. Zresztą, jak już się nieco z tym randkowaniem oswoił, to już w epilogu okazało się, że ma bardzo lepie rączki i ciężko go od MC odkleić. Szaleństwo hormonów wzięło nad nim górę.

I to by było na tyle, moi drodzy, a ja powtórzę wniosek ze wstępu, że znowu bawiłam się tak se. Może nigdy nie byłam fanem tsundere, ale znałam kilku takich, których opowieści naprawdę mi się podobały. Tymczasem tutaj, ale nie trafiał do mnie problem, bo Crier sobie po prostu postanowił, że musi cierpieć, ani romans, bo parka zaczęła to całe randkowanie z powodu jakiegoś idiotycznego przymusu, ani główny plot, bo Emmy, jej magii, przeszłości czy czegokolwiek tu w zasadzie w ogóle nie ma. Bohaterka biernie uczestniczy w spektaklu bliźniąt, sterowana i przenoszona przez nich niczym rekwizyt, ani razu nie mówi o swoich pasjach, wątpliwościach czy potrzebach i po prostu istnieje, aby odtąd jej love boy mógł żonglować przedmiotami ku uciesze gawiedzi. Ba! Crier nawet z raz jej nie spytał, czego ona sama chciałaby od życia i czy, np. nie zależy jej na odzyskaniu wspomnień, ale czemu by w sumie miał, skoro była jego piękną asystentką? I w pracy, i w fabule?

AKTUALIZACJA: pomyślałam, że dodam jeszcze jeden komentarz, już po zobaczeniu wszystkich pozostałych ścieżek. Wreszcie zrozumiałam, dlatego Crier miał tak pozytywne komentarze na Reddicie i fani ogólnie ciepło go odbierali. Chłopak naprawdę o wiele, wiele, wiele lepiej się prezentuje… w innych opowieściach! (Dosłownie ten sam syndrom co Hugo). Zwłaszcza w ścieżce Luciole zaczęłam go wreszcie doceniać, bo był tam pomocny, zabawny i charyzmatyczny. Do tego stopnia, że dziwiłam się Emmie, iż to nie on przyciągał jej uwagę. XD Tym bardziej szkoda, że w jego własnej opowieści scenarzyści zrobili mu najzwyczajniej krzywdę. Być może zbyt dużo uwagi poświęcono Clarze, być może tak się skupili na archetypie tsundere, że zapomnieli o pokazaniu czegokolwiek innego, a być może to MC była w jego opowieści zbyt mdła. W każdym razie Crier wspiął się potem szybko w moim rankingu, bo to naprawdę fajny chłopak. Jedynie słabo przedstawiony…

Cyrkowiec / Klaun / Akrobata, Genso Manège, Shimono Hiro, Tsundere

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

O mnie

Cześć, jestem Hina! Prowadzę bloga od 2019 r. Jeśli podoba Ci się, co piszę, zostaw komentarz i wpadnij ponownie. Dziękuję za odwiedziny!

Moje ID

Chcesz pograć wspólnie albo pogadać? Znajdziesz mnie na:

Steam

Discord

Love&DeepSpace: 83000453341

KAWKĘ DAJ BLOGGEROWI...

Postaw kawę

Chociaż pisanie o grach sprawia mi dużo przyjemności, to jednak czasami koliduje z codziennymi obowiązkami.

Jeśli podoba Ci się, co tworzę i chcesz okazać mi wsparcie, baaardzo dziękuję za postawienie kawy. Porządna dawka ciepłego naparu rozgrzeje mi serducho i pomoże mi utrzymać bloga jak najdłużej.

Ta strona nie jest sponsorowana przez żadną firmę ani nie jest finansowana z żadnego innego źródła poza moimi własnymi środkami.

Spoiler alert!

Na blogu znajdują się dwa typy recenzji: gier (pozbawione spoilerów) i ścieżek/postaci (ze streszczeniami i spoilerami).

© 2026 Otome 4ever | Powered by Superbs Personal Blog theme